Facebook Blip Golden Line Google Buzz LinkedIn Networked Blogs RSS

Życie na 100% wg PZU czyli odmowa wypłaty odszkodowania dla żaglowca Fryderyk Chopin

29 października w czasie rejsu szkoleniowego żaglowiec Fryderyk Chopin został mocno poturbowany i w związku z bardzo złą pogodą stracił dwa maszty.
W relacjach z tego wydarzenia sprzed kilku tygodni jako podsumowanie dziennikarskiego materiału bardzo często pojawiało się zdanie o zbliżonym sensie do : „Żaglowiec był ubezpieczony więc nie będzie problemów z jego naprawą, holowaniem, itp.”.

Niestety, jak dowiedzieliśmy się kilka dni temu problem z naprawą oraz zapłatą za holowanie jednak niestety będzie.

PZU odmówiło wypłaty odszkodowania żaglowcowi, bo zawarte w umowie sformułowanie „heavy weather” tłumaczy nie jako „warunki sztormowe” ale jako „nadzwyczajne warunki pogodowe”.
Jak czytamy w oficjalnym oświadczeniu PZU:
„Na podstawie ustalonego stanu faktycznego oraz zebranego w sprawie materiału dowodowego musimy stwierdzić, iż nie zaszło żadne ze zdarzeń wymienionych w umowie ubezpieczenia, które byłoby podstawą do przyjęcia przez PZU odpowiedzialności odszkodowawczej.”

Bardzo ciekawe jest jakie to zdarzenia musiałyby zajść,  by doszło do wypłaty odszkodowania. Nie wydaje się możliwe, by w umowie ubezpieczenia żaglowca nie było mowy o ubezpieczeniu od uszkodzenia żaglowca na morzu, z powodu sztormu czy złych warunków pogodowych! Wszystko wskazuje więc na to, że warunki nie były wystarczająco ekstremalne dla PZU!

Pomijając jednak kwestie prawe, które będą już roztrzygane przez sąd zupełnie niezrozumiałe jest zachowanie ubezpieczyciela od strony czysto marketingowej. Miałam okazję przeczytać już jeden z wpisów dotyczących odmowy wypłaty odszkodowania przez PZU i szczególnie zgadzam się i popieram zdziwienie Autora wyrażone w tym fragmencie:

„W normalnym świecie ubezpieczyciel wypłaca całe odszkodowanie, z pompą fotografuje się z załogą, następuje wymiana uścisków ze szlachetnym Kapitanem i wzorową młodzieżą, gratulując jej wytrwałości i życząc szybkiego powrotu na szlak. Dzięki pieniądzom z ubezpieczenia maszty zostają naprawione, a młodzież podejmuje wyzwanie ponownie. Ubezpieczyciel wciąga żaglowiec na ulotki, plakaty i kampanię marketingową. Wykorzystuje rozgłos, by logo kojarzyło się przyjemnie, korzystając z zainteresowania mediów – Takiego zakończenia tej opowieści oczekiwałem, ale szybko sprowadzono mnie na ziemię.(…)”

Nie jest to pierwsza „wpadka” PZU – na początku roku UOKiK nałożył już na ubezpieczyciela karę 15 mln złotych za stosowanie w umowach klauzul naruszających interesy Klientów http://www.bankier.pl/wiadomosc/UOKiK-nalozyl-ok-15-mln-kary-na-PZU-2076980.html a wpisując chociażby w wyszukiwarkę hasło „PZU nie wypłaca odszkodowania” możemy przeczytać więcej o indywidualnych przypadkach problemów z ubezpieczycielem.

PZU reklamuje się obecnie hasłami, które w bardzo łatwy sposób mogą obrócić się przeciwko nim tj. „Życie na 100%” oraz „Uważaj na atrapy”. Wszystko wskazuje na to, że niestety będąc ubezpieczonym w PZU właśnie liczyć można raczej na 100% składki niż „Życie na 100%” (czyli bez obawy o wszelkie losowe nieszczęścia), a korzystający z usług PZU powinni zastanowić się czy oto właśnie już nie mają doczynienia z atrapą.

Oficjalny profil (fan page) PZU możecie znaleźć na Facebook
W ramach równowagii powstała juz strona NIE Lubię PZUwydarzenie nawołujące do nieprzedłużenia polis w PZU oraz strona zachęcająca do pomocy Szkole Pod Żaglami

Jeśli nie podoba Wam się zachowanie Ubezpieczyciela PZU zapraszam na powyższe strony.

Popularity: 12% [?]

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Blip
  • Flaker
  • Gwar
  • Wykop

Comments

comments

Powered by Facebook Comments

55 odpowiedzi na “Życie na 100% wg PZU czyli odmowa wypłaty odszkodowania dla żaglowca Fryderyk Chopin”

  • Zycie na 100 wg pzu czyli odmowa odszkodowania dla zaglowca fryderyk chopin.. Awful :)

  • Mariusz pisze:

    PZU to największy hochsztapler i oszust na rynku ubezpieczeniowym. Mam podobny problem od 2 i pół roku. Mają mnóstwo spraw w sądach przegranych na rzecz poszkodowanych. Nawet sama agentka, która mnie ubezpieczała przez ostanie lata, prywatnie wyrażała ubolewanie i nie polecała ich usług. Zachowują się tak jakby nie chcieli już prowadzić działalności od następnego roku!?
    CHAMSTWO I AROGANCJA w tzw. MAJESTACIE PRAWA !!!

  • pkaczynski1 pisze:

    Może jestem tępy, lecz nie rozumiem obiekcji większości zgromadzonych (anonimowych dodajmy) osób. Dla mnie sprawa prosta jak w mordę strzelił:
    1) Znając stan techniczny PZU zgodziło się ubezpieczyć – przecież nie ubezpieczali w ciemno, prawda?
    2) Nie wypłacili odszkodowania – to ZUPEŁNIE nie jest istotnie czy zasadnie czy niezasadnie.
    3) Wystąpili z pozycji siły i powiedzieli w świetle reflektorów do dzieciaków – "mamy was gdzieś, bo mamy paragraf". Znów nie jest istotnym czy racja była po ich stronie – taka jest percepcja i tylko to jest ważne.

    Sam pisałem artykuł na ten temat i doszedłem tam do podobnych wniosków co Ty. Z punktu widzenia wizerunku i troski o klienta nie zostało to rozegrane "Win-Win" dla obydwu stron. http://pkaczynski.pl/pkaczynski/pzu/

  • Adrian pisze:

    Pani Dziubińska, pani tylko udaje…, czy prowokuje?

    • Tomek pisze:

      Panie Adrianie, Pan myślisz, czy udajesz?

    • Cóż, ani jedno ani drugie ;)

      • Adrian pisze:

        Skoro tak – to może pani rozróżniać pomiędzy samochodem starym, a samochodem, który utracił sprawność wskutek rażących zaniedbań. Może pani sobie wyobrazić, na przykład, samochód, którego kierownica nie kieruje kołami ponieważ połamały się zardzewiałe drążki kierownicze? Albo, w którym kierownica odpadła? Nie sama, ze starości. Tylko wtedy, kiedy ktoś nie dbał… Pewnie może pani sobie także wyobrazić, że nawet najstarszy model Forda-T, dajmy na to, jest w dalszym ciągu sprawny, gdyż dbano o niego? Skoro pani ani nie udaje, ani nie prowokuje to być może pani myśli. Zatem życzę pomyślnego rozwijania tego procesu.

        • Bon Pon pisze:

          Ktoś przynajmniej ma co rozwijać, w przeciwieństwie do Ciebie. W normalnym świecie dostał byś z plaszczaka i by się skończyło.

        • TwinkleWinkle pisze:

          Oj jaką maskę byś zaliczył ode mnie za obrażanie kobiet. Trzeba być idiotą żeby porównać samochód do jachtu. Szczególnie że jacht miał ubezpieczenie, które ma chronić właśnie przed warunkami atmosferycznymi. Starego samochodu nie ubezpieczasz z powodu uszkodzenia układu kierowniczego, odpadnięcia kierownicy czy czegoś pokrewnego. CASCO ma mieć na celu ochronę ubezpieczeniową przed sztormem, bo przed czym innym ma chronić?

        • Ale co mi Pan tutaj jakieś insynuację urządza? To teraz będziemy forsować teorię, że się Fryderyk "sam" rozwalił, a sztorm sobie załoga wymyśliła?

          Z tego typu komentarzami "Skoro pani ani nie udaje, ani nie prowokuje to być może pani myśli. Zatem życzę pomyślnego rozwijania tego procesu" proszę się delikatnie mówiąc powstrzymać. Jatki na mojej stronie i obrażania mnie, że "byś może myślę" akceptować nie będę.

  • DavidStettiner pisze:

    Co to jest „heavy weather „ wyjaśniono pod linkiem: http://www.cruising.sailingcourse.com/heavy_weath…
    I tam wyjaśniono że najlepszym uniknięciem strat było nie opuszczanie portu!!!!
    „….the best tactic to deal with heavy weather is to avoid it.”
    Albo : sztorm co najmniej 9/10 o Boforda,
    “ADMIRALTY
    A Boford reading of 9/10 = heavy weather (usually accepted as a peril). – Carriers often try to use heavy weather defense, but if not most extreme, … http://www.loyno.edu/~ebls/…D/admiraltyoutline-e.rtf – Stany Zjednoczone
    ps.
    1.To kapitan Baronowski podpowiedział PZU , gdy stwierdził że przyczyną połamania masztów było dziobanie bukszprytem o fale dopóki się maszty nie połamały.
    2.Dziwne że statek nie zatonął w „heavy weather” po stracie sterowności, gdy pozostał bez napędu.
    W jaki sposób sztormowali ?
    Bo zgodnie z definicją „heavy weather” bez sztormowania z braku napędu powinni zatonąć.
    I Tyle.

  • TheWhoMan pisze:

    Co za tandetna podróbka zespołu z 2000 roku, który grał jako pierwszy na butelkach i innych tego typu pierdołach…

  • Seta pisze:

    Chopina będą grali , oj zagrają :)
    PZU i ich nowa www http://zbierajdzwieki.pl/

  • saj pisze:

    Mysle, ze teraz z pompa ktorys z konkurentow – allianz czy tez inny ubezpieczyciel – powinien powiedziec glosno i w mediach:

    luzik, macie tu 2 banki i wyremontujcie ten jacht. nie byliscie u nas ubezpieczeni, ale co tam. pzu was tnie, to wam pomozemy… pzu wtedy ze swoimi atrapami lezy i kwiczy.

    • TwinkleWinkle pisze:

      Tak, ale zauważ, że mija dwa lata i PZU stosuje ten sam zabieg w drugą stronę :>. Stać ich na różne dziwne podchody. :>

  • Artur Kalinowski pisze:

    Ludzie to jest prywatny żaglowiec, więc nie dajcie sie ponieśc opowistkom że to dla biednych dzieciaków. Wiekszą część roku ta łudeczka robiła lukratywne rejsy na karaiby a biedne dzieciaki cały rok go szorowały i naprawiały grata i popłynęły w niegościnne zomne północne wody. Żaglowiec należy do EWSPiA i to oni robias na nim kasę.

    • No i co z tego, bo nie rozumiem? Ten prywatny żaglowiec płaci coroczną składkę na ubezpieczenie w wysokości 50 tys. złotych. Ten prywatny żaglowiec i odmowa wypłaty odszkodowania pokazuje jak PZU może potraktować "zwykłych" klientów.
      I nie "robi lukratywne rejsy" tylko w ten sposób na siebie po prostu zarabia i jak mu najbardziej wolno – nie rozumiem zarzutów, ma stać i się kurzyć żebyś był zadowolony?
      Nawet gdyby zarabiał 10 milionów miesięcznie na tych rejsach to co to ma wspólnego z faktem, że PZU nie wypłaca mu odszkodowania?!?!

  • Marek Marczuk pisze:

    Niestety nie żyjemy w normalnym kraju, a PZU nie jest normalnym ubezpieczycielem, tępić tępić jeszcze raz tępić takie zachowania i to wszędzie nie tylko wśród firm ubezpieczających bo takie sytuacje jak ta można odnieść do innych wydarzeń w naszym kraju chociażby do polityki, sądownictwa, urzędów wszelakich gdzie też ciężko znaleźć winnego, ot stalo sie SAMO. Samo sie tez naprawi..

  • Kinof pisze:

    Powiem tylko że dla mnie jako mężczyzny to kwestia honoru, odpowiedzialności. Nie szanuję pracownika PZU który podjął taką decyzję, dla mnie jest to człowiek pozbawiony honoru, zasad i rozumu. Pieniądze to nie wszystko. Marne dwa miliony to koszt druku ulotek i bilbordów jakimi codzień takie firmy zaśmiecają nasze ulice. Na żaglowiec pożałowali, zasłaniają się umową, tracą resztki zaufania, to żałosne. Jedyny plus tej sytuacji to uświadomienie klientów że PZU zrobi wszystko żeby nie wypłacić odszkodowania.
    Na pocieszenie zaraz znajdzie się sponsor który sypnie kasą i pokaże jak załatwia się takie sprawy.

  • exa pisze:

    nie ma co ukrywać, że wybór pzu jest najgorszym z możliwych. Zawsze, ale to zawsze znajdą pretekst do tego, żeby nie wypłacić człowiekowi należnych mu pieniędzy. Wiem, bo byłam w takiej sytuacji, ostatecznie sprawa trafiła do sądu i wygrałam 20 tysięcy zł a ich uzasadnieniem dlaczego pieniądze mi się nie należą było to, że przy zgłoszeniu chęci ich odbioru nie powiedziałam, że chcę więcej bo mi się należy.

  • arek pisze:

    Kodeks Morski wyłącza dwa przypadki co do których ubezpieczenie jest nieważne: z umyślnej winy lub rażącego niedbalstwa.

    Zwykle umowa obejmuje casco sprzętu, OC jednostek pływających i rzeczy osobistych załogi.

    Ubezpieczenia statku (casco) – obowiązują warunki angielskie, gdzie istnieją klauzule instytutowne (obowiązują one na całym świecie). Dotyczy to statków rybackich, handlowych i jachtów. Załatwiają generalne ubezpieczenia (armatora polskiego obowiązują te klauzule + prawo polskie).

    Zapewnia ochronę na wypadek szkód polegających na uszkodzeniu lub zniszczeniu jednostek pływających. Szkody te mogą być spowodowane przez: działanie siły wyższej, ogień, kradzież, wojnę, strajk, piractwo, kolizje, wypadki przeładunkowe, wybuch kotłów, urwanie wału, wadę materiału w maszynie lub kadłubie czy błąd załogi statku.
    W sytuacji, gdy armator wykupił polisę na zasadach casco, a nie jest to obowiązkowe (wystarczy oc i ubezpieczenie załogi), nie ma znaczenia skala sił nadprzyrodzonych, podstawą do unieważnienia polisy jest zły stan techniczny jednostki pływającej, brak uprawnień załogi i dokumentacji jednostki.

  • SlaVa pisze:

    Ubezpieczenie typu CASCO – czyli ubezpieczenie DOBROWOLNE.
    Jak już wcześniej pisali, nie widziała pani umowy polisy, więc proszę nie pisać, że PZU nie chce wypłacić odszkodowania. Jeżeli ubezpieczyciel, jakikolwiek, nie ma odpowiedzialności zgodnie z umową ubezpieczenia to go nie wypłaci. Ubezpieczyciele to nie caritas, że pomaga potrzebującym.

    • TomekAtomek pisze:

      Myślę, że Arek dobrze wyjaśnił sprawę poniżej :) . Widzę tutaj działanie sił nieczystych :>. Niech ktoś sprawdzi IP czy nie pochodzi z PZU ;>

    • Fakt, że PZU nie chce wypłacić ubezpiecznia jest akurat niezaprzeczalny, nie rozumiem dlaczego o tym nie pisać?
      Ubezpieczyciele to tylko poborcy opłat przez 20 lat, gdzież im tam do wypłat czegokolwiek, zapomniałam ;)

      • edek pisze:

        Powtarza sie Pani bez zrozumienia o tym o czym pisze. Sedno sprawy:
        Nie zna Pani umowy wiec ocena czy PZU zrobilo dobrze czy zle jest bezpodstawna.
        W social media nie mozna od tak sobie ujawniac tresci umowy z klientem.
        Jak fundacja dostanie w koncu pisemne uzasadnienie i je opublikujje wraz z umowa to wtedy bedzie mozna sie wypowiedziec. Do tego czasu takie wypowiedzi jak Pani sa po prostu czczym gadaniem.
        Polecam artykul chyba we wproscie w ktorym dlugoletni kapitan tego zaglowca ujawnia jak to temat wymiany olinowania byl i pewnie jest notorycznie olewany. Nie dziwota ze sie maszty polamaly jak nie mialo ich co trzymac…

        • Aha. Czyli jak w wypadku samochodowym zostaną skasowane samochody kilkunastoletnie powiemy, że nie dziwota bo stare były to się i skasowały?
          I analogicznie możemy tak w każdej sytuacji powiedzieć – że i tak było stare, i tak zniszczone i nie dziwota że SIĘ popsuło?!

          Zapraszam tutaj jeśli chodzi o uzasadnienie:
          5.12. godz 1700
          Wczoraj Armator CHOPINA ujawnił na konferencji prasowej uzasadnienie PZU odmowy płacenia za odszkodowanie statku, w którym PZU przyznaje, że ubezpieczenie obejmuje ryzyko związane z pogodą (heavy weather), ale pojęcie to tłumaczy jako "nadzwyczajne warunki pogodowe" tj. wiatr 10 stopni w skali Beauforta, odpowiednia do tego fala itp.
          W tym miejscu następuje nieporozumienie, ponieważ w języku angielskim określenie HEAVY WEATHER oznacza po prostu "warunki sztormowe" i dotyczy wiatrów od 7 stopni w górę.
          Adlard Coles, klasyk żeglugi w sztormowych warunkach "ciężką pogodę" rozciąga również na wiatry słabsze – od 5 stopni w górę.
          Najwyraźniej pracownikom PZU potrzebne jest szkolenie żeglarskie i Fundacja Szkoła pod Żaglami mogłaby się tego podjąć. Wysokość wynagrodzenia ustali się później.
          Źródło http://szkolapodzaglami.org.pl/

          A social media nie są tylko od tego by pchać nimi marketingową papkę, a w obliczu problemu stawać się ślepym na komentarze ;)

          W ramach ciekawostki – rocznie Fryderyk Chopin płacił 50 tys zł ubezpiecznia. W PZU ubezpieczony był od 20 lat.

          • Nicky pisze:

            Tak dla ciekawostki: 20 lat ubezpieczania ze składką 50 tys to daje 1 mln (o ile przez 20 lat co roku to było 50 tys, w co wątpię), a odszkodowanie to około 2 mln, więc nie ma co się dziwić, że PZU dokładnie sprawdza za co ma zapłacić. Ten drugi mln musi zebrać od nas ze składek z innych ubezpieczeń (bez wypłat odszkodowań) żeby wyjść tylko na 0 – to jest biznes, a nie fundacja.

            • A poza tym, to że muszą wypłacić duże odszkodowanie to nie znaczy, że mamy przyklasnąć odmowie jego wypłaty bo biedne PZU sobie nie poradzi.

              • Nicky pisze:

                Tak po ludzku oczywiście jestem jak najbardziej za tym żeby odszkodowanie wypłacono, aby żaglowiec służył dalej młodzieży, ale powinno to się odbyć uczciwie po obu stronach. Nie rozstrzygam kto ma rację bo się na tym nie znam. Mam nadzieję, że jeżeli PZU nie ma racji to naprawi swoją pomyłkę. Jeżeli jednak ma rację, to ciekaw jestem czy z równym potępieniem napiszesz, że właściciel żaglowca i kapitan próbowali wyłudzić odszkodowanie. Z drugiej strony uważam, że nawet jakby nie było wypłaty odszkodowania (słusznie), to naprawa żaglowca na koszt PZU byłaby marketingowo świetnym posunięciem. i tak mogłaby ta firma się zachować.

                • Delonte pisze:

                  Touchdown! That’s a rlelay cool way of putting it!

                • TwinkleWinkle pisze:

                  Rozumiem, że wyłudzenie odszkodowania miało się odbyć przy sztormie i dzieciach na pokładzie? Można było to przecież zrobić na innym rejsie niż szkoła pod żaglami. Nie widzę tutaj sensu wyłudzenia odszkodowania w taki sposób.

            • Przecież oni nie trzymają tych pieniędzy w "skarpecie" tylko obracają nimi i je "mnożą", tak? ;]

        • Jaśko pisze:

          No nie wiem, czy problemem jest tutaj olinowanie, skoro maszty się wlokły za statkiem do samej Anglii. Wprost też troszkę jest nie poważny – naczelnym jest dziennikarz który skacze ze stacji do stacji i nie może w żadnej utrzymać się na dłużej…

  • Markus pisze:

    @Ewelina
    Cała sprawa nie jest taka prosta na pierwszy rzut oka jak się wydaje.
    Podobno żaglowiec był ubezpieczony na 100%. Skoro tak to dlaczego zaraz po wypadku kapitan Baranowski łakł w prasie i telewizji o pieniądze na remont. Czyżby wiedział już wtedy że umowa ubezpieczeniowa jest lipna, lub że warunki w jakich statek został uszkodzony nie są objęte ochroną ubezpieczeniową?

    Prafrazując Ciebie: w normalnym świecie właściciel czekałby na decyzję ubezpieczalni w sprawie wypłaty odszkodowania, a nie organizował szopkę przy pomocy kapitana w sprawie zbiórki pieniędzy

    • TomekAtomek pisze:

      Kurde, jak wy bronicie instytucji zażarcie. Taki nagle praworządny kraj się zrobił, że każdy się umowy trzyma :) . Nie ma co ludziska! Nie ma co…

      Parafrazując Ciebie: Normalny człowiek zajrzał by do Wikipedii i dowiedział się czym są "datki" a później się wypowiedział. Jeśli Wiki jest dla Ciebie mało autorytatywne weź encyklopedię PWN.

    • "Szkołą pod żaglami zbiera datki bo oni się z tego utrzymują. Z tego m.in. opłacili ubezpieczenie tego żaglowca. Zarabiają też na wynajmie żaglowca, ale to inna sprawa, bo trochę trudno zdobyć kasę na wynajem czegoś co stoi rozwalone w porcie"
      Jeszcze z czegoś przez te kilka tygodni oczekiwania na decyzję ubezpieczyciela musieli siebie i Żaglowiec utrzymywać, szczególnie że pierwsze prace naprawcze Żaglowca już są przeprowadzane.
      Reasumując – Szkoła i Żaglowiec utrzymują się z datków lub wynajmu Żaglowca, nic więc dziwnego z apelu o pomoc nie ma i nie rozumiem dlaczego nagle teraz jest takie zdziwinie i oburzenie, że kpt zbiera środki na Żaglowiec.

  • Wypowiadam się na ten temat ponieważ to moja strona i mam prawo wyrażać na niej swoje zdanie na dowolne tematy ;)
    Postawa PZU i brak chęci merytorycznej odpowiedzi na temat wypłaty odszkodowania Żaglowcowi innej niż tylko nic nie mówiące lakoniczne oświadczenie nie daje możliwości innego sposobu wypowiadania się w temacie.

    • SlaVa pisze:

      Czy jesteś stroną zainteresowaną w tej sprawie, żeby ubezpieczyciel dawał Ci konkretną odpowiedź odnośnie wypłaty bądź nie odszkodowania?
      Ubezpieczyciel nie ma obowiązku, ba, prawdopodobnie nie ma nawet prawa podawania do publicznej wiadomości treści umowy ubezpieczenia bądź pisma o przyznaniu bądź nie odszkodowania. A że sprawa medialna, bo dzieci nie dopłynęły na Karaiby i jacht utrzymuje się z datków nie ma tu nic do rzeczy.
      Nie znasz sprawy konkretnie to się nie wypowiadaj.

      • Kajak pisze:

        1. Ubezpieczyciel ma ustawowy ZAKAZ podawania do opinii publicznej szczegółów umowy i warunków ubezpieczenia – z tego jednego punktu PZU się świetnie wywiązało :-D
        2. Ubezpieczający (w tym wypadku Armator) ma PRAWO podać do publicznej wiadomości JEDYNIE uzasadnienie odmowy (też nie może się odnosić do warunków w umowie, bo te chroni… kodeks cywilny) – też się wywiązał.
        3. Komentujemy fakt, że PZU odwołuje się do orzecznictwa brytyjskiego a nie prawa polskiego (które jest właściwe i dla PZU i dla Armatora), oraz fakt nieumiejętnego żonglowania terminami przez PZU.
        4. Poza tym wizerunkowo dla PZU to już nawet nie strzał w stopę, a seria z kałacha przez plecy (jak można samemu sobie w plecy strzelać, i to jeszcze ogniem ciągłym) – umowy z PZU wypowiada PZŻ – za zawodników, kluby sportowe, itd., żeglarze, ich rodziny – utrata kilku-kilkunastu tysięcy klientów to DUŻY KONKRET
        5. "Dzieci", które nie dopłynęły na Karaiby – to przyszli skipperzy, którzy będą uczyć żeglarstwa za kilkanaście lat. To żeglarze, którzy zdecydowali się na niekoniecznie łatwy rejs na żaglowcu, gdzie nie ma pasażerów, – tylko załoga – i te "dzieci" odpowiedzialnie z dorosłymi żeglarzami ciągną liny, szyją żagle, czyszczą pokład – na takie wakacje decydują się "dzieci" o dużej dojrzałości.
        6. Jacht utrzymuje się nie z datków, a z własnej działalności – rejsów komercyjnych, lub z pieniędzy armatora – z tego co wiadomo – to armator (mimo iż również miernej wśród żeglarzy reputacji), oddał STS Fryderyk Chopin Szkole pod Żaglami NIEODPŁATNIE.

        Także gratuluję SlaVie znajomości tematu.

      • TwinkleWinkle pisze:

        Siarką pachnie, siarką! Ale armator ma prawo jeśli chce. Szczególnie, że jacht utrzymywany jest z datków społecznie. NIech więc społeczeństwo wie co się z tymi datkami dzieje.

      • Po pierwsze to ubezpieczyciel nie dał odpowiedzi na ten temat na swojej oficjalnej stronie, która chyba raczej do tego służy by odpowiadać na pytania ludzi. Jak się nie chce odpowiadać na pytania to się nie wchodzi w social media.
        To pisanie pogardliwe o "dzieciach, które nie wypłynęły na karaiby" jest strasznie żenujące – to są dzieciaki, które żeby dostać się na ten statek przez rok pracują społecznie, czego większość społeczeństwa nigdy nie doświadczy i nie jadą sobie na te karaiby na wakacje leżakować tylko to jest jednocześnie ich szkoła, a sam rejs takim żaglowcem to też nie jest opalanie się na pokładzie i picie drinków :/
        A na koniec dodam, że będę się wypowiadać na takie tematy, na jakie tylko mam ochotę ;)

    • Mateusz pisze:

      Nie! Od dzisiaj masz pisać posty pod publikę :P . Tak żeby wszystkim było to lekkostrawne :) .

  • kubus767 pisze:

    Do autorki: Skoro nie widziała Pani dokładnej treści umowy, to po co się Pani wypowiada na ten temat?
    Każde zdanie oparte na domysłach typu "Nie wydaje się możliwe, by w umowie ubezpieczenia żaglowca nie było mowy o (…)" jest pozbawione jakiejkolwiek merytorycznej wartości.

    • repok pisze:

      kubus !!! ratunku zastanów się co piszesz
      No chyba że jesteś agentem PZU to przepraszam też bym się zdenerwował na myśl ilu klientów a ym samym prowizji mogę stracić.

    • Ewa pisze:

      Też myślę ,że ubezpieczając statek nie liczymy na odszkodowanie w wyniku uderzenia meteorytu

    • Wacław pisze:

      Myślę, że w zupełności można domniemywać, że w umowie ubezpieczeniowej żaglowca zdarzenie do którego doszło na pewno było uwzględnione, bo jak mógło by nie być. Wreszcie przed jakimi zdarzeniami niby miała by ta umowa chronić?? Kolizją z mamutem, upadkiem meteorytu czy inwazją szczurów-morderców ?? Oczywiście, że min uszkodzeniem a nawet zatonięciem jednostki podczas sztormu. Wg szczątkowej relacji kpt Baranowskiego, chodzi o interpretację angielskiego "heavy weather" jako katastrofalną pogodę…Pomijając, że jest to bzdurne tłumaczenie, wynika z rego, że PZU próbuję stosując kruczki uniknąć odszkodowania. A jest to żenujące, zwłaszcza ze względu na możliwy uszczerbek wizerunkowy firmy. Ktoś odpowiedzialny za to powinnien chyba szybko się z firmą pożegnać…

      • Mateusz pisze:

        Generalnie ktoś kto prowadzi działania marketingowe / PR tej firmy powinien się pożegnać z tą firmą :) . Być może ktoś jutro rano przychodząc do pracy dowie się, że już nie pracuje w tej firmie ;)

      • Stawiam na inwazję szczurów – morderców ;) PZU znalazło pierwszy lepszy z brzegu sposób, by uniknąć wypłaty odszkodowania – rozchodzi się o heavy weather i niezrozumiałe stosowanie prawa angielskiego zamiast OWU..

        • Mateusz pisze:

          I zjedzą nas Szczury-Mordercy. A mimo to nikt nie dostanie odszkodowania, bo szczury były za bardzo mordercze :P

  • abbbbb pisze:

    co jest?

    • Artur Kalinowski pisze:

      Ludzie to jest prywatny żaglowiec, więc nie dajcie sie ponieśc opowistkom że to dla biednych dzieciaków. Wiekszą część roku ta łudeczka robiła lukratywne rejsy na karaiby a biedne dzieciaki cały rok go szorowały i naprawiały grata i popłynęły w niegościnne zomne północne wody. Żaglowiec należy do EWSPiA i to oni robias na nim kasę.

    • A tam, generalnie nic wielkiego ;)

  • Odpowiedz:

    Nazwa (wymagana):
    Email (nie publikowany) (wymagany):
    Strona WWW:
    Komentarz (wymagany):
    XHTML: Możesz wykorzystać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
    • Facebook
    • Blip
    • GoldenLine
    • Buzz
    • LinkedIn
    • NetworkedBlogs

    Warning: array_filter() expects parameter 1 to be array, string given in /wp-content/plugins/wordpress-tweaks/tweaks.php on line 650