„Żonę Adama” czyta się jednym tchem.
Składa się na to nie tylko ciekawa analiza psychologiczna jakiej, mogłyby się wydawać mimochodem dokonuje autorka książki, ale też i sposób narracji, który w bardzo lekki, a zarazem niezwykle wciągający sposób prowadzi nas przez codzienność dwóch głównych bohaterek książki – byłej i obecnej żony tytułowego Adama.
Autorka często używa autoironii, a problemy żon Adama opisuje z dużym dystansem jednocześnie nie oceniając ich, a tylko niejako sucho relacjonując.
Zamiast standardowych opisów wydarzeń, mamy tylko relację z punktu widzenia, a właściwie z punktu odczuwania tych wydarzeń przez Ritę oraz Annę – wielokrotnie zamiast bowiem całej rozmowy prowadzonej przez głównej bohaterki możemy poznać tylko ich odpowiedzi na zadawane pytania czy toczone dyskusje. Poznajmy więc tylko znaczenie tych słów od strony bohaterek – widzimy dzięki temu, że intencje nie są ważne, a właśnie to w jaki sposób słowa są przez obie kobiety odbierane, z jaką nierzadko ironią, chęcią jak najszybszego skończenia rozmowy czy po prostu obojętnością.
W tym momencie trzeba zwrócić bardzo uwagę na fakt, że sposoby odczuwania rzeczywistości przez Ritę i Annę bardzo się różnią. Pierwsza wydaje się być niezależną, bardzo głośno wypowiadającą swoje racje kobietą, a druga pokorną, z zachowawczym stosunkiem do życia osobą. Jednakże w zasadzie, w sednie sprawy obie te kobiety są takie same. Ich życie bowiem zostało całkowicie uzależnione i podporządkowane życiu jednego mężczyzny – Adama.
Cała historia zaczyna się od śmierci owego Adama – byłego męża Rity, a obecnego męża Anny. Tuż po jego śmierci poznajmy Ritę i zachowanie, wspominanie, cierpienie po śmierci byłego męża. Rita to kobieta, która uwielbia zwracać uwagę właśnie na siebie, skupiać wzrok wszystkich, zabawić każdego mężczyznę, jej głównym dążeniem jest zostać zapamiętaną!
Kolejna jest Anna, a więc żona obecna żona, która pozornie różni się diametralnie od Rity – jest bardzo zachowawcza, do granic możliwości opanowana z życiem toczącym się jakby obok niej a nie z nią w środku. Anna nie bywa w centrum uwagi, tak jak uwielbia to robić Rita, dla Anny najważniejsze jest zachowanie pozorów perfekcji, ale bez zbędnego zwracania uwagi na swoją osobę. Anna jest bowiem zbyt niepewna i stłamszona przez życie by chcieć nim zawładnąć tak, jak chce to robić Rita.
Dlaczego napisałam, że tylko pozornie Anna różni się od Rity? Obie kobiety, można by rzecz z boku, zawsze starały się zachować jak najwyższy poziom niezależności, własnego decydowania o sobie.
Tak naprawdę jednak były to jedynie pozory zachowywania własnej niezależności, pozory które tak naprawdę przykrywały, czasem nawet i skutecznie rzeczywistość.
Rzeczywistość skrywała prawdę dość niewygodną – obie kobiety, zarówno Rita, jak i Anna były całkowicie zależne od owego Adama, ich główną rolą życia stało się bycie „Żoną Adama”, „Byłą Żoną Adama”, „Obecną Żoną Adama” i można odmieniać te tytuły przez różne przypadki. Życie, myśli, decyzje obu tych kobiet było podporządkowane jednemu mężczyźnie, nie tylko za jego życia, ale nawet i po jego śmierci.
Bohaterki nie tkwią jednak z tej kwadraturze koła przez całą powieść Rakusy. W ostatniej części książki odnajdują porozumienie między sobą i jak i swoje własne tożsamości. Paradoksalnie grzebiąc byłego i obecnego męża odnajdują własne ja i własną niezależność, których na próżno było szukać przy Adamie – intelektualiście i egocentryku, który swoją osobowością przytłaczał obie kobiety.
Nie znałam do tej pory twórczości Moniki Rakusy, ale teraz z chęcią poznam jej pozostałe pozycje – Baśnie dla Antosia oraz 39,9. Bardzo też polecam Wam, drodzy Czytelnicy sięgnięcie po twórczość p. Rakusy. Możecie liczyć na pochłaniającą do reszty lekturę!
Możecie pobrać darmowy fragment książki i przekonać się samemu czy warto – plik do pobrania w linku pod tytułem „Żona Adama”
Popularity: 13% [?]












Comments
Powered by Facebook Comments