Przeglądając komentarze poprzedniego postu Czy wróciłbys do swojej szkolnej milosci? zastanowiła mnie wypowiedz osoby, która cieszyła się, że jej mąż „wyzdrowiał z głupoty” i zaprzestał spotykania się ze swoją dawną miłoscią.
Wnioskować można, że Pani ta przyjęła więc swojego męża z otwartymi ramionami i teraz traktuje tą, jakby nie było zdradę, jak nie warty zwracania uwagi indycent.
Czy rzeczywiscie jest tak łatwo rzucić w niepamięć zawahanie drugiej osoby nad naszym związkiem i żyć dalej jakby nic się nie stało?
Być może powoduje to fakt, że sama Pani ma sentyment do dawnej, pierwszej miłosci i zdaje sobie sprawę jaką moc przyciągania ma to dawne uczucie. Uczucie, które zawsze będzie w nas istniało, niezależnie od powodzenia obecnego związku.
Zastanawiające jest, że wiele z nas skoki w bok partnera do dawnych miłosci traktuje nieco z przymrużeniem oka, jak własnie szczęnięcą miłość, z której i tak nic poważnego nie wyniknie.
Czy jest to jednak słuszne bagatelizowanie? Jeżeli partner odważył się na porzucenie obecnej stabilizacji dla niepewności dawnego zauroczenia może nie powinnyśmy tak łatwo przyjmować go z powrotem pod swoją opiekę, ale zastanowić się nad sensem naszego dalszego wspólnego życia?
Popularity: 10% [?]












Comments
Powered by Facebook Comments