Żyjemy w XXI wieku. Nie dziwią nas już ani loty w przestrzeń kosmiczną, ani fenomen mediów, takich jak telewizja czy Internet. Dodatkowo możemy być świadkami dyskusji o podróżach w czasie.

Przy tym wszystkim nadal wierzymy w horoskopy, przesądy i zabobony. Co nas do tego skłania?
Czy aż tak mocna jest siła przyzwyczajenia do przesądów wśród wszystkich pokoleń, że dziedziczymy ją w genach?
Kilka razy miałam okazję doświadczyć objeżdżania samochodem całej dzielnicy,
ponieważ oto na drodze pojawił się czarny kot! Biedy wystraszony kotek o ciemnym namaszczeniu i dorosły, wykształcony człowiek przed nim uciekający. Brzmi zabawnie? Może tak, jednak większość z nas na wszelki wypadek też takiego kota omija. Żeby oczywiście nie kusić losu. Często zdenerwowanie, jakie w nas fakt pojawienia się tego kota wywoła, wyrządzi więcej szkód niż można obiektywnie zarzucić temu biednemu zwierzęciu.
Nie kusić….duchów!
Już jakiś czas temu stałam się mimowolnym świadkiem relacji młodej dziewczyny z nauk jej babci. Babcia, pewnie ku przestrodze, tłumaczyła swojej wnuczce, jak należy zachować się w stosunku do ciała zmarłej osoby przy tzw. ostatnim pożegnaniu.
Ilość wskazówek, wiedzy i ostrzeżeń była tak duża, że przyprawiła mnie o ból głowy i obawę, jak wiele na siebie już nieszczęść sprowadziłam nie trzymając się do tej pory wszystkich tych reguł.
W duchu cieszyłam się jednak, że do tej pory nie słyszałam o tych wszystkich przesądach, bo wówczas pogrzeb stałby się serią bliżej nie określonych wymaganych ruchów i stresem, że o czymś się zapomniało. Teraz na szczęście wiara moja w siłę takich przesądów, jest na tyle nikła, że nie będzie to miało żadnego wpływu na moją osobę.
Horoskop prawdę Ci powie?
Rozumiem, że w pisanych na zamówienie horoskopach, takich z dokładną datą urodzenia, czyli godzina z minutami, może być coś, co sprawia, że mają one jakiś rzeczywisty związek z naszym życiem. Jednakże jak możemy wytłumaczyć naszą wiarę w horoskopy zamieszczane w różnych gazetach, nawet tych, zajmujących się tylko tematyką wróżb i horoskopów właśnie.
Są to przecież przepowiednie tworzone dla całej masy osób, które znajdują się akurat w konkretnym znaku zodiaku. Czy ich wszystkich ma spotkać to samo?
W tym samym okresie będą przeżywać radość, smutek, w tym samym czasie zdobędą lub stracą pracę? To by oznaczało, że jesteśmy tylko kalką jednej formy, czyli danego znaku zodiaku, a nie indywidualnością. Jedyne, co musimy zrobić, to tylko czekać na to, co już jest przecież i tak przesądzone.
O ile duża ilość z nas traktuje czytanie takiego horoskopu jako rozrywkę, podobną do obejrzenia, nie koniecznie mądrego, ale śmieszącego nas serialu, to są przecież osoby, które naprawdę w horoskopy wierzą.
Czekają na ten dobry, bądź zły dzień. I tutaj jeśli czekają na ten ich dobry dzień, to jest to sytuacja bardzo pozytywna. Wstają rano, nastawieni na wspaniałe wydarzenia, na niespodzianki. Są więc zadowoleni, przepełnieni dobrą energią. To nasze pozytywne nastawienie może nam tylko pomóc, ta energia może do nas wrócić, sprawić, że dzień będzie na prawdę bardzo udany.
Co jednak się staje, gdy mamy świadomość, że czeka nas beznadziejny dzień. Nic nam się nie uda, szef będzie chciał nas zwolnić, wszyscy będą czekali na kłótnie z nami i ogólnie rzecz ujmując najlepiej wcale nie wychodzić z domu. Z taką perspektywą dnia nie da się mieć dobrego nastawienia do świata i taki dzień jest z góry skazany na niepowodzenie na nasze własne życzenie.
Miłość wywróżona w kartach
Rozumiem, że każdemu potrzebna jest pewna doza rozrywki, element mistycyzmu i pozornego złudzenia zdobycia wiedzy o naszej przyszłości. W tym o przyszłości naszego życia uczuciowego. Bardziej jednak zgubne wydają mi się wróżby i przepowiednie niż pomocne. Większe znaczenie od ustawienia gwiazd nabiera tutaj nastawienie osoby, która przez dobrą lub złą przepowiednię podejmuję, nierzadko, decyzje swojego życia. Nie sądzę by uzależnianie jej od przepowiedni, wróżby i innych znaków na niebie było tutaj najtrafniejszym posunięciem i przypomina zabawy dziewczynek w podstawówce. Niestety wiele dorosłych, poważnych kobiet takimi własnie wróżbami kieruję się w życiu przy wybieraniu między innymi swojego partnera życiowego. Nie owijając w bawełnę – dla mnie to zwyczajnie głupota.
Uwolnić się od naiwności
Czy opłaca się więc wiara w horoskopy i przesądy? Czy nie lepiej zawsze nastawiać się na świetny dzień i liczyć, że ta pozytywna energia, którą wysłaliśmy do ludzi wróci do nas ze zdwojoną siła.
Może powyższa zasada, byłaby najlepsza we wszystkich dziedzinach naszego życia. Tak, by wreszcie uwolnić się od przesądów i zabobonów. By nie siadać chociaż na chwilę, gdy wróci się po coś do domu, i tak, by przywitać się, nawet jeśli będzie nas dzielić próg…
Popularity: 4% [?]






Ja należę do tych, którzy nie czytają i nie wierzą w horoskopy i wróżby. Wyznaję zasadę "co ma być, to będzie"
I bardzo dobrze
Oszczędność czasu i nerwów, uprzedzenia i obawy przed z góry ustalonymi niepowodzeniami.
A do tego ile rozczarowań Cię ominie z niespełnionych przepowiedni "wielkich przełomów", "cudownych zmian", "kuszących propozycji" i tak dalej
ok to powymądrzam się trochę ;P
przesądy i religie świadczą o tym jak łatwo poddajemy się sile sugestii
pewnie da się to opisać za pomocą kilku praw psychologii/socjologii itp..
myślałem nad tym i doszedłem do wniosku że wiara w religie bierze sie dokładnie z tego samego co zabobony (chociaż chrześcijaństwo zwalcza zabobony to jednak samo korzysta z tej skłonnosci ludzi)
skłonność ta według mnie częściwo bierze się ze słabości intuicji do statystyki zdarzeń i zbieranego doświadczenia
mianowicie kiedy coś się przydaży przypadkiem dwa razy (np ten biedny kotek przebiegł Ci drogę i akurat tego dnai się coś stało) to będziesz mieć skłonność żeby myśleć o powiązaniu tych zdarzeń
taka jest ludzka natura – gra skojarzeń – dzięki niej wymyślamy i odkrywamy
jednak druga strona medalu jest taka że możemy powiązać ze sobą przypadkiem nieistotne zdarzenia
jeśli takie zdarzenie przytrafi się osobie wpływowej, charayzmatycznej i taka osoba zapisze to i przekaże innym powstaje właśnie wierzenie, przesąd
podsumowując – niezrozumienie przyrody i jej przypadkowości oraz tego na jakiej podstawie naelży formułowac swój światopogląd przyczynia się do formułowania błędnych tez i ich późniejszego przekazywania i trwania w społeczeństwie
wniosek – na tym właśnie polega myślenie "naukowe" że do analizy zdarzeń uwzględnia się statystykę
i dobrze zrobiona analiza wielu zdarzeń dopiero wyłania fakty – czy coś jest prawdą, czy nie i jakie jest prawdopodobieństow takiego zdarzenia
no niestety ale w ostateczności we wszystkim mówi się o prawdopodobieństwie ;-P
właśnie to czego brakuje przeciętnemu cżłowiekowi to więszka liczba danych – ludzki umysł stara się ekstrapolować na podstawie zdobytego (nawet skromnego) doświadczenia
a ponadto wspiera się tym co inni ludzie przekazują
no i w ten oto sposób trwają religie i za bobony
chociaż do religii poczynie jeszcze istotny dodatek – nie wszystko w nich jest złe
w religiach mogą istnieć pewne tradycje które przynajmniej swój poczatek być może mają w czymś sensownym
[nie znam się ale tak na oko np obowiązek u Żydów mycia rąk przed posiłkiem wydaje się dość sensowny a to przecież nakaz religijny - widzimy że powstanie tego nakazu jest korzystne]
EE tam , dla mnie to wszystko , jedna , wielka ściema.
Lubię poczytać sobie horoskopy – dla rozrywki, ale nigdy nie traktuje ich poważnie
Kiedyś napisze na swoim blogu, jak to się dzieje, że tak wielu ludzi jeszcze w nie wierzy
Dla rozrywki może rzeczywiście warto.
Gorzej tylko jak się psychicznie nastawimy na jakieś konkretne wydarzenie, które nam ten horoskop "przepowiada".
Wtedy skutki niestety mogą być bolesne – rozczarowanie z braku miłego wydarzenia lub nastawienie się niepotrzebnie negatywnie do dnia/osoby czy wydarzenia.
czego szukalem, dzieki
Sytuacja przez Ciebie opisana jest rzeczywiście tragiczna.
Jednak niestety przykre i tragiczne wydarzenia mają miejsce każdego dnia, niezależnie czy to piątek 13 czy też nie.
Odebrałabym to jako bardzo niefortunny zbieg okoliczności, że własnie 13 miała miejsce ta tragedia, jak i to że osoba, której dotknęła ta tragedia żartowała z "pechowej 13".
Ironia losu, która spotyka nas każdego dnia, życie jest niestety złożone z przypadków. Czasem również i z tych tragicznych.
Możemy sobie jedynie życzyć, by było ich jak najmniej.