Niezależnie od informacji jakie są nam podawane oficjalnie, wszyscy znają pojęcie załatwianej pracy „przez łóżko”.
Jednych to oburza, inni stwierdzają że każdy żyje tak, jak jemu to odpowiada. Według mnie jednak jest to głębszy problem. Problem wyrachowania i zimnej kalkulacji, ale też niedoceniania własnej osoby z jednej strony i zbyt wysokiego mniemania o sobie z drugiej strony.
W jakiej trzeba być desperacji by zapewniać sobie stanowiska nie wiedzą, umiejętnościami, nie nawet poprzez znajomości, ale właśnie przez łózko. Czym różni się taki rodzaj sprzedaży siebie od prostytucji?
Nie różni się niczym – w obu przypadkach sprzedajemy samych siebie dla określonych przyjemności.
W przypadku jest pracy załatawianej przez łóżko czasem ciężko jednoznacznie określić, która ze stron jest ofiarą. Czy to szef/szefowa dali się wykorzystać młodemu pracowikowi marzącemu o wielkiej karierze i zwyczajnie wykorzystującemu swoje wdzięki do osiągnięcia zamierzonego celu. Czy to pracownik jest wykorzystany przez szefa, gdy ten wie że ma nad nim władzę?
Oczywiście każdy taki przypadek należy rozstrzygać osobno, by stwierdzić naprawdę kto kogo wykorzystał.
Pamiętajmy jednak, że zawsze ma się wybór, niezależnie od skomplikowania i trudności sytuacji, w jakiej się znajdujemy nikt nie przystawia nam dosłownie pistoletu do głowy. Możemy po prostu powiedzieć „nie” i wybrać pewnie tą trudniejszą drogę. Korzyścią jednak, jaka przyjdzie nam z wyboru nie najłatwiejszego sposobu na zdobycie pracy będzie możliwość patrzenia na samego siebie w lustrze bez wyrzutów sumienia, poczucia winy. Czy nie poczucie moralności ważniejsze od każdej pracy i wszystkich pieniędzy?
Wyższa Szkoła Pedagogiki Resocjalizacyjnej w Warszawie przedstawiła w grudniu swoje badania dotyczące właśnie zjawiska pracy za seks. Co prawda z propozycjami korzyści związanych z pracą w zamian za seks głównie wychodzą pracodawcy (3/4 takich propozycji wychodzi od szefów).
Znaczące jednak w wyniku tych badań jest to, że 1/4 to właśnie podwładni, pracownicy sami przedstawiający szefowi propozycję seksualnych usług w zamian za awans czy podwyżkę w pracy. Traktowana jest taka właśnie „usługa” jako inwestycja w swoją przyszłość, w karierę.
Autor przeprowadzanych badań prof. Mariusz Jędrzejko określił zjawisko pracy za seks mianem prostytucji sponsoringowej:
„Zjawisko seksu za pracę jest poważnym, choć bagatelizowanym problemem społecznym. Seks stał się narzędziem do uzyskania korzyści zawodowych. Ja nazywam to prostytucją sponsoringową”
Zapewne dla wiele osób morale są odstawiane na bok, liczy się stanowisko, łatwy awans, pieniądze. Myślę jednak, że na dłuższą metę w każdej takiej osobie pojawi się więcej wątpliwości niż świadomości z korzyści jakie się w ten sposób osiągnęło.
A może obecnie seks stał się już tak skomercjalizowanym towarem, że najważniejsze to po prostu umieć dobrze go wykorzystać?
Popularity: 20% [?]












Comments
Powered by Facebook Comments