This is featured post 1 title

You can easy customize the featured slides from the theme options page, on your Wordpress dashboard. You can also disable featured posts slideshow if you don't wish to display them. Dont edit it manually, by replacing images, but you set feature image when you create new posts.

This is featured post 2 title

You can easy customize the featured slides from the theme options page, on your Wordpress dashboard. You can also disable featured posts slideshow if you don't wish to display them. Dont edit it manually, by replacing images, but you set feature image when you create new posts.

This is featured post 3 title

You can easy customize the featured slides from the theme options page, on your Wordpress dashboard. You can also disable featured posts slideshow if you don't wish to display them. Dont edit it manually, by replacing images, but you set feature image when you create new posts.

This is featured post 4 title

You can easy customize the featured slides from the theme options page, on your Wordpress dashboard. You can also disable featured posts slideshow if you don't wish to display them. Dont edit it manually, by replacing images, but you set feature image when you create new posts.

This is featured post 5 title

You can easy customize the featured slides from the theme options page, on your Wordpress dashboard. You can also disable featured posts slideshow if you don't wish to display them. Dont edit it manually, by replacing images, but you set feature image when you create new posts.

 

Trudno się rozstać

Klient ma zobowiązania wobec banku tylko do czasu zakończenia się okresu podpisanej umowy lub do momentu, kiedy wreszcie uda mu się spłacić zaciągnięty kredyt. A jednak klienci często są wobec swoich banków zaskakująco lojalni i nie rezygnują z ich usług nawet, gdy czują się rozczarowani poziomem obsługi, warunkami korzystania z opcji finansowych, oprocentowaniem kont i kredytów. Nawet, kiedy tacy klienci wiedzą, że istnieją banki zapewniające znacznie lepszą jakość oraz większe zyski, to często wcale nie decydują się na zamknięcia starego konta i przeniesienie oszczędności do konkurencji. Być może wynika to z mechanizmu psychologicznego, który nie pozwala tym ludziom przyznać się nawet przed sobą, że popełnili kosztowną pomyłkę, wybierając swój bank. Łatwiej jest czasem wmówić sobie, że bank nie jest wcale taki zły i szukać w nim przynajmniej drobnych zalet, niż wyznać, że podjęło się niewłaściwą decyzję na temat dbania o swoje finanse. Czasami z kolei czynnik decydujący to wygoda. Zamknięcie konta i otworzenie nowego wymaga wizyty w banku i wypełnienia dokumentów. Niektórzy ludzie po prostu nie mają na to czasu lub tylko bardziej niż inni nie lubią biurokracji i wolą korzystać z dotychczasowych, nawet wyraźnie gorszych i mniej korzystnych dla stanu posiadania, usług finansowych.

Niepewne warunki konta

Do pewnych spraw lepiej się za bardzo nie przywiązywać. Nie bez powodu mówi się, że w życiu nic nie jest pewne. Niepewne są także warunki korzystania z usług bankowości. Nie chodzi tu nawet o jakieś okrutne oszustwa z premedytacją, chociaż niestety i takie sytuacje się zdarzają. Po prostu umowę podpisuje się na jakiś z góry określony czas, a potem wszystko może się zmienić. Czasem jeszcze w trakcie umowy bank zmienia warunki, jeżeli nie ma w dokumencie zapisu, że to bezprawne działanie. Konto, które do niedawna było najlepsze, bo nie wymagało żadnych dodatkowych opłat za korzystanie z niego, za używanie karty debetowej i za przelewy internetowe, może działać na innych warunkach, z prowizjami, których nigdy wcześniej nie pobierano. Czasami zmienia się oprocentowanie i nagle oszczędności przestają rosnąć w dobrym tempie, do którego klient zdążył się już przyzwyczaić, a zaledwie odrobinę się zwiększają. Sporą część na dodatek pochłaniają podatki. I chociaż wszystko odbywa się zgodnie z prawem, to użytkownik konta czuje się rozczarowany, a za swoje rozczarowanie obwinia bank. Może czasami lepiej po prostu właśnie za bardzo się nie przyzwyczajać do dobrego, by w razie zmian być gotowym na pogodzenie się z nową sytuacją. Lub, zamiast rozpaczać, warto zrealizować przygotowany wcześniej plan awaryjny.

Ułuda łatwego zysku

Najwięcej finansowych problemów wynika prawdopodobnie z tego, że ludzie bardzo łatwo ulegają kuszącej ułudzie łatwego zysku. Wcale nie zastanawiają się nad tym, jak podejrzane są obietnice zwiększenia początkowego kapitału o naprawdę bardzo duże, wręcz astronomiczne kwoty w wyjątkowo krótkim czasie. A przecież znana powszechnie prawda mówi o tym, że na uczciwe pieniądze trzeba sobie zapracować. Chyba że już ma się faktycznie ogromny początkowy kapitał i wtedy pewnie można sporo zarobić na odsetkach. Nadal jednak jest to z reguły jakiś typowy procent, a nie pomnażanie w jeden dzień zysków bez kiwnięcia palcem. Jeżeli obietnice wyglądają zbyt pięknie, by były prawdzie, to lepiej się nie angażować w takie inwestycje. Tymczasem ludzie skuszeni łatwym i dużym zarobkiem oddają swoje oszczędności, czasem odkładane przez całe życie, a potem czekają na wiadomość o tym, że już są milionerami. Tylko ta wiadomość jakoś nie nadchodzi, a potem okazuje się, że zainwestowane pieniądze przepadły w wyniku ryzykownej inwestycji lub wręcz perfidnego oszustwa. Naprawdę lepiej uzbroić się w cierpliwość i inwestować oszczędności w interesy i bankowe usługi, które są przetestowane i nie obiecują tego, co w świetle praw ekonomii i zdrowego rozsądku jest zdecydowanie mało realne lub wręcz całkiem niemożliwe.

Czytać mały druk

Czasami nawet najbardziej korzystne z pozoru umowy zawierają jakieś kłopotliwe haczyki. Jeśli ktoś wybiera na przykład konto bankowe, lokatę lub bierze kredyt, powinien bardzo uważać, żeby nie dać się nabrać na reklamy. Spoty reklamowe służą przecież temu, żeby zaprezentować wyłącznie najbardziej kuszące zalety finansowej oferty. Wiadomo, że nikt nie będzie głośno mówił o prowizjach, opłatach i zobowiązaniach, które musi ponieść klient decydujący się na daną usługę bankową. A jednak, chociaż wydaje się, że wiadomo, to ludzie niejednokrotnie idą w ciemno w umowy niekorzystne lub wręcz przekłamane. Trzeba przeczytać to, co jest na dokumencie napisane małym drukiem. Nawet, jeżeli umowa składa się z wielu stron i wolałoby się ten czas poświęcić ciekawszym zajęciom, to uważna lektura dokumentu, który podsuwa potencjalnemu klientowi pracownik banku, może ocalić takiego klienta od ogromnych kosztów – zarówno tych poniesionych w gotówce, jak i tych związanych z obciążeniem organizmu stresem wynikającym z wplątania się w niekorzystne układy z bankami. Rada, którą słyszy się wielokrotnie od prawników i doradców finansowych, że najistotniejsze haczyki wydrukowane są małą czcionką, to bardzo mądra wskazówka i trzeba się do niej bezwzględnie i pilnie zastosować przed zawarciem każdego zobowiązania.

Wakacyjne szukanie bankomatu

Na ogół wcale nie ma sensu noszenie ze sobą zbyt dużej gotówki. Wiadomo wprawdzie, że zawsze pewien niewielki zapas pieniędzy warto mieć w portfelu, tak na wszelki wypadek, gdyby doszło do niespodziewanego wydatku lub pechowej awarii terminala w którymś sklepie. Poza tym jednak lepiej mieć w kieszeni mniej banknotów i monet, bo przecież zawsze można zostać napadniętym i okradzionym. Tym bardziej podczas pobytu na wakacjach, kiedy człowiek się bardzo mocno relaksuje i czasami przez to traci czujność. Zawsze jednak można, zamiast nosić grubą gotówkę, wybrać się do pobliskiego bankomatu. Problem w tym, że podczas urlopu czasem trudno taki bankomat zlokalizować W rodzinnej miejscowości lub w okolicy miejsca pracy człowiek ma doskonale opanowane umiejscowienie wszystkich bankomatów, a przede wszystkim tych niepobierających prowizji od klientów danego banku. Dotarcie do nich zajmuje więc niewiele czasu. Tymczasem na wakacjach najpierw trzeba wypytać miejscowych, gdzie taki bankomat jest. Może się też okazać, że to akurat jeden z tych droższych i lepiej poszukać innego. I co zrobić na wakacjach zagranicznych, jeżeli nie zna się języków. Czasem jednak lepiej wymienić na miejscową walutę sporo gotówki i uniknąć tego problemu. A może akurat jeszcze tym razem człowieka nie okradną podczas wyjazdu.

Uzależnienie od kart

Człowiek, który od dawna przyzwyczajony jest do płacenia za wszystko swoją kartą płatniczą, powinien zawsze dla własnego dobra pamiętać, że wcale nie wszędzie istnieje szansa na bezgotówkowe transakcje. Jeżeli taka osoba z przyzwyczajania do kart zapomni, że w różnych sklepach w różnych częściach kraju bardzo różnie przedstawiać się może zaawansowanie technologiczne oraz po prostu kultura i zwyczaje handlowe, to może znaleźć się w wyjątkowo nieprzyjemnej sytuacji. Ludzie mocno uzależnieni od kart debetowych albo kredytowych mają nierozsądny zwyczaj nienoszenia za sobą gotówki. I nie chodzi o to, że na jakieś większe wydatki pewnie nikt nie ma w portfelu wystarczającego zapasu gotówki. Takie osoby wcale nie noszą przy sobie pieniędzy. Ich portfele świecą pustkami, bo przecież od płacenia są wszędzie terminale na karty płatnicze. Problem pojawia się, gdy właściciel karty odkrywa, że za wymarzoną rzecz w tym konkretnym sklepie kartą nie zapłaci, bo terminala albo nie ma tam wcale, albo jest, ale od miesięcy zepsuty. Jeśli jeszcze okaże się, że w okolicy nie stoi żaden bankomat, nawet taki pobierający od klienta banku sporą prowizję, to z zakupami można się pożegnać. A przecież wcale nie wiadomo, czy okazja, by kupić taki produkt, pojawi się jeszcze kiedyś w innym momencie i innym miejscu.

Uroki dawnego płacenia

Współcześnie ludzie tak bardzo przyzwyczaili się do tego, że mają możliwość wykonywania wszędzie transakcji bezgotówkowych, że zupełnie tracą głowę, jeśli w jakimś miejscu nie ma terminala na kartę lub wymagana jest określona suma, od której można z takiego terminala skorzystać. A przecież wciąć istnieją małe sklepiki, których urok polega właśnie na pewnej staroświeckości i wyłączeniu z technologicznego wyścigu. Nie chodzi wcale o miejsca, w których właściciele chcą po prostu zaoszczędzić na prowizjach, lecz o te firmy, które dla zasady stawiają na transakcje gotówkowe. Nadal obowiązują tam tradycyjne reguły, że towar dostaje się za namacalne, fizycznie istniejące pieniądze, a nie za jakieś wirtualne działania, numerki i świstki papieru. To wprawdzie nie jest żadna nowoczesność, ale przynajmniej zasady są jasne i chodzi o powrót do tradycyjnej wymiany. To krok dalej niż wymiana towarowa, ale – na szczęście – krok bliżej niż współczesna ciągła bezgotówkowość, lekkość myślenia o wydatkach i niekontrolowane szastanie pieniędzmi, którymi się wcale w praktyce nie dysponuje. Od czasu do czasu lepiej cofnąć się do przeszłości i przypomnieć sobie, jak to jest, kiedy wydaje się pieniądze, które trzyma się w rękach i trudno z tej gotówki zrezygnować. Trudniej niż kliknąć klawisze w terminalu.

Żyć na kredyt

Same w sobie kredyty są niezłym pomysłem. W teorii wszystko brzmi świetnie. Człowiek nie ma pieniędzy, ale wie, że będzie je miał w przyszłości. Rzeczy wolałby jednak kupić teraz, a nie dopiero za ileś lat, kiedy zgromadzi odpowiednie oszczędności. Bierze więc kredyt, który spokojnie będzie przez lata spłacał, ciesząc się już zakupem. Problem pojawia się wtedy, kiedy bierze się kredyt na wszystko. Nieważne, czy chodzi o drobne zakupy, jak suszarka albo toster, o nieco większe, jak pralka i telewizor plazmowy, czy o te całkiem ogromne, jak samochód lub mieszkanie. Wielkość zakupu nie ma znaczenia, po prostu odruchowo bierze się kredyt o odpowiedniej wielkości i czasie spłaty. Tonie się dosłownie w kredytach i coraz trudniej nadążyć za ratami i zarobić na ich spłatę. Przyzwyczajenie do życia na kredyt jest silniejsze niż zdrowy rozsądek. Człowiek wychodzi z założenia, że przecież na pewno wszystko się jakoś ułoży. Po czym bierze kredyt na spłatę poprzedniej pożyczki. Dopóki wszystko idzie w życiu w miarę sprawnie, to może jest jeszcze szansa na wyjście z sytuacji. Jednak jeśli kredytobiorca straci pracę, rozwiedzie się czy wpadnie jakieś zdrowotne tarapaty, to znacznie trudniej będzie wywiązać się z podjętych zobowiązań. Ale komu chciałoby się nad tym zastanawiać, jeżeli kredyt jest w zasięgu ręki.

Ostrożnie z kartami

Każdy marzy czasem o tym, żeby po prostu iść do sklepu i zaszaleć. Chciałoby się chociaż raz zaszaleć tak całkowicie, to znaczy kupować i kupować nieustannie i bez zahamowań wszystko, co tylko rzuci się w oczy. I żeby przy tym zupełnie nie przejmować się astronomicznymi wydawanymi sumami. Na takich odwiecznych marzeniach żeruje karta kredytowa. Wprawdzie nie da się ukryć, że z jednej strony ten wynalazek stanowi jedno z największych osiągnięć światowej bankowości. Prosta rzecz, a pozowała tak wiele kupić bez wysiłku i tak znacząco ułatwia swojemu posiadaczowi życie. Z drugiej jednak strony (bo przecież zawsze musi być jakaś druga strona, żeby nie było za pięknie), taka karta kredytowa może wpędzić człowieka w duże kłopoty. A całkiem ściśle mówiąc, może go wpędzić po prostu w bardzo poważne długi. Korzystając z tego pozornie niewinnego sposobu bezgotówkowego płacenia ludzie często faktycznie zapominają, że za wirtualnymi operacjami stoją prawdzie sumy pieniędzy. Czasem bardzo duże i znacznie nadwątlające domowy budżet. Łatwiej zapomnieć, ile pracowało się na jakąś kwotę, gdy operuje się kartą kredytową zamiast gotówki, bo nie ma się poczucia trwonienia realnego kapitału. O ile jednak marzenie o nieliczeniu się z wydatkami jest piękne, to z tego snu trzeba się kiedyś obudzić. I bywa to bolesne.

Ustalenie wyniku finansowego

Wynik operacji finansowych to różnica pomiędzy przychodami z operacji finansowych (przychody z tytułu udziału w innych firmach, odsetki od udzielonych kredytów itp.) a kosztami operacji finansowych. Kosztami operacji finansowych są na przykład odsetki od zaciągniętych pożyczek i prowizje bankowe. Wynik operacji nadzwyczajnych to różnica pomiędzy zyskami nadzwyczajnymi, a stratami nadzwyczajnymi. Zyski i straty nadzwyczajne są finansowymi skutkami zdarzeń, występujących sporadycznie, i są nieprzewidywalne, np. wypadki losowe – powódź, pożar, kradzież. Wynik finansowy brutto ulega pomniejszeniu o obowiązkowe obciążenia wyniku finansowego, z których najważniejszy jest podatek dochodowy. Do obowiązkowych rozliczeń należą też wpłaty z zysku przedsiębiorstw państwowych i spółek skarbu państwa do budżetu państwa. Po tych odliczeniach otrzymamy wynik finansowy netto, czyli zysk netto. Zysk netto może być dzielony na różne cele. Część zysku neto podmioty gospodarcze przeznaczają na rozwój, część na premie, część do podziału dla wspólników, czy akcjonariuszy. Podział zysku netto zależy od formy organizacyjno-prawnej podmiotu (przepisy prawne regulujące funkcjonowanie podmiotu określają obligatoryjne i fakultatywne odpisy z zysku netto) oraz od samodzielnej decyzji organów jednostki gospodarczej.