Facebook Blip Golden Line Google Buzz LinkedIn Networked Blogs RSS

O powodzi słów kilka, czyli dziennikarskie hieny

4b668193bd0ac_g1Dzisiaj będzie niepoprawnie politycznie. Istnieją pewne granice, jakich nie można przekraczać epatując cierpieniem, tragedią, szokiem i masakrą.

Granice po których przekroczeniu można wywołać efekt zupełnie odwrotny od zamierzonego. Być może ma to związek z bardzo niedawnymi wydarzeniami pod Smoleńskiem, które sprawiły, że wszelkie właściwie media informowały jedynie o pogrzebach, stopniu zidentyfikowania ciał czy też przylocie ciał tragicznie zmarłych do kraju. Być może jest to zbyt duża dawka tragedii dla odbiorcy, a może to dziennikarze za bardzo wczuli się w swoją rolę dramatyczności, tragedii i poważnego, ale czasami załamującego się głosu.

Niezależnie jednak od tego faktem jest jedno – jakiekolwiek wypowiadanie się przeciwko emocjom, przeciwko obrazom ukazującym prawdziwe przecież tragedie ludzkie w obliczu żywiołu, jakim jest powódź, jest mało popularne. U mnie jednak doszedł poziom zniesmaczenia do granicy, w której musi to ujrzeć światło dzienne.

Przechodząc jednak do sedna sprawy – wieczorne wiadomości, przejazd kamerą przez zalany Sandomierz z wstawką, która zepsuła mi praktycznie cały wieczór. Jeden z zalanych domów, na którego strychu został właściciel. Podjazd kamery, widzimy zmęczonego, przerażonego człowieka i pada pytanie dziennikarki: Zostaje Pan, żeby pilnować swojego dobytku? Odpowiedź „Tak, jakoś poczekać trzeba aż się to uspokoi” była chyba zbyt mało dramatyczna jak na wymogi nałożone na ekipę wiadomości bo Szanowna Pani Dziennikarka zadaje dramatyczne pytanie „Pewnie sam Pan budował ten dom, prawda?”

No nie, Szanowna Pani Dziennikarko, krasnoludki mi wybudowały! Oczywiście tutaj od razu pojawia się zamierzony efekt – gospodarz odpowiada, że pomagała mu rodzina, załamuje mu się głos i zaczyna płakać. Ujęcie gotowe, materiał jest – można wysłać do Warszawy, będzie w sam raz na czołówkę, zgadza się?

Kolejny materiał z zalewanego wodą osiedla na Wrocławiu i już nieco „trudniejszy” do przejścia model – Pani po zadaniu widocznie jakiegoś kolejnego mającego ją ścisnąć za gardło i zmusić do płaczu pytania wykrzykuje, żeby jej już dali spokój i pozwolili pracować (rozstawiała worki z piaskiem). Jaki komentarz Szanownego Pana Dziennikarza – wielu osobom puszczają już nerwy do tego stopnia, że NAWET nie chcą z nami rozmawiać.

No popatrzcie – NAWET nie chcą rozmawiać. Szanowny Pan Dziennikarz przyjeżdża, okazuje się tak wspaniałomyślny, że daje tejże Pani 2 minuty sławy, a ona NAWET nie chce rozmawiać. Jak dla mnie – sen wariata. Niech się leje, wali, ważne że trzeba odpowiedzieć na pytanie najlepiej na tle tych przeciekających worków z piaskiem i jeszcze złapać odpowiednie ujęcie szklistych oczu, z których już za chwilę pociekną łzy.

Przecież Szanowni Państwo Dziennikarze muszą mieć dobry materiał na „Powódź 2010″. Po prostu pełny profesjonalizm.

Dziennikarze! Czy nie znacie żadnych granic przyzwoitości? Czy musi się samo nasuwać stwierdzenie o was jak o dziennikarskich hienach? Po co uderzać w tych wiadomościach łzami ludzi, po co samemu zadawać pytania, które te łzy wywołają. Co ma to wspólnego z rzetelnością dziennikarską? Chyba o wiele więcej z pogonią za newsem w stylu brukowego pisma. Wstyd i zażenowanie. Ot co.

Popularity: 19% [?]

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Blip
  • Flaker
  • Gwar
  • Wykop

Comments

comments

Powered by Facebook Comments

132 odpowiedzi na “O powodzi słów kilka, czyli dziennikarskie hieny”

Odpowiedz:

Nazwa (wymagana):
Email (nie publikowany) (wymagany):
Strona WWW:
Komentarz (wymagany):
XHTML: Możesz wykorzystać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
  • Facebook
  • Blip
  • GoldenLine
  • Buzz
  • LinkedIn
  • NetworkedBlogs

Warning: array_filter() expects parameter 1 to be array, string given in /wp-content/plugins/wordpress-tweaks/tweaks.php on line 650