Dlaczego idąc do urzędu boimy się, nastawiamy bojowo, przygotowujemy na najgorsze? Gdy tylko ktoś z naszych znajomych dowie się, że oto mamy do załatwienia coś w urzędzie jakimkolwiek, nawet pocztowym, patrzy na nas współczującym wzrokiem i życzy powodzenia, w duchu spisując nas na straty.Idziemy przecież do naszego urzędu, wybudowanego za nasze pieniądze, w którym urzędnicy pracują również za nasze pieniądze. Ich praca jest pracą w służbie państwu, więc pracować powinni z chęcią niesienia pomocy tym, którzy państwa tego są budulcem, czyli jego obywatelom.
Powrót do przeszłości
Zamiast tego wszystkiego spotykamy się niezmiennie ze scenami rodem z Alternatyw 4. Zupełnie jakbyśmy po przekroczeniu progu urzędu przenosili się z powrotem w czasy socjalizmu, znanego mnie osobiście jedynie z filmów i opowieści. Dlaczego więc odnoszę wrażenie, że pewien z jego przejawów znam aż nazbyt dobrze patrząc na naszych urzędników?
Panie z urzędów stają się największą świętością, tak jakby mogły decydować o naszym życiu lub śmierci. Co najgorsze często właśnie sprawy, które chcemy załatwić mają dla nas właśnie taki wymiar. Pewnie to właśnie świadomość tego faktu daje paniom z okienek takie poczucie władzy.
Urząd jest ogromny a wyjścia są dwa
Nieświadomi losu, jaki na nas czeka wmawiamy sobie, że wszystko da się załatwić. Przecież to taki sam człowiek jak my, na pewno nas zrozumie i pomoże, gdy to my nie końca zrozumiemy jego. W rzeczywistości jednak zdać sobie musimy sprawę, że położenie nasze do komfortowych nie należy. Wyjścia jakie dla nas pozostają w zasadzie są tylko dwa.
Jeżeli mamy na tyle wiedzy i doświadczenia możemy nastawić się jak na wojnę i każdy atak pani z okienka odpierać kolejnym atakiem. Istnieje wówczas ogromna szansa, iż kobieta uzna że trafiła na silniejszego i będzie musiała pogodzić się z klęską. Z pewnością odbije to sobie na następnym petencie, nie mamy oczywiście co do tego wątpliwości.
Jednak, gdy brak nam walorów umożliwiających zaliczenie nas do grupy walecznych jesteśmy skazani na drugą opcję. Musimy według niej przedstawić siebie jako potulnego człowieka, nieco zagubionego w tej wielkiej urzędowej rzeczywistości. Nie zaszkodzi na komentarz pani urzędniczki, wytykający nasze braki wiedzy o posiadaniu konkretnego papierka, odpowiedzieć z pełnym podziwu wyrazem twarzy, że tak tajemną wiedzę tylko ktoś na tyle wybitny jak sama pani może posiąść i co my, małe stworzonka byśmy bez niej biedni zrobili.
Petent z wyborem
Najogólniej rzecz ujmując musimy więc zrobić z siebie głupka. Albo grając nieustraszonego obywatela, albo nieco zagubionego. Jeśli bowiem sami tego nie zrobimy narażamy się na wyręczenie nas w tej konieczności przez samą panią urzędniczkę. A tak przynajmniej możemy liczyć dodatkowo na wzbudzenie strachu bądź litości. Zawsze przecież warto mieć wybór i z niego korzystać. Nawet tego rodzaju wybór. Prawda?
Przepraszam, czy można normalniej
Na koniec chwila zastanowienia. Może byłoby łatwiej bez tego ustalania taktyki względem urzędu. Wtedy moglibyśmy ze spokojem i uśmiechem na twarzy zwracać się o pomoc do tych, którzy do tego właśnie zostali powołani.
Oszczędzilibyśmy sobie nerwów i upokorzenia. Urzędy zyskałby w oczach obywateli, może nawet byśmy je polubili.
I tutaj apel. Może by się tak dało normalniej? Dałoby się?
Popularity: 15% [?]












Comments
Powered by Facebook Comments