Domy (nie) spokojnej starości

starosc1Czy podoba mi się ewentualna perspektywa spędzenia ostatnich lat swojego życia w obcym miejscu, z obcymi ludźmi w jakimś pokoiku w domu starości?

Nie.

Automatycznie chyba oczywiste więc jest, że nie wyobrażam sobie wyręczania się takimi miejscami. Życie, zgadza się, bywa nieprzewidywalne, wiele osób może powiedzieć teraz, że to życie zweryfikuje moją obecną postawę.

Prawda jednak jest taka, że sytuacja o której mowa, czyli potrzeba opieki nad schorowaną, starszą osobą przez całą dobę może zostać z powodzeniem zaspokojona poprzez wynajęcie prywatnej opieki we własnym domu. (Wyłączając z tego przypadki ciężkich chorób, przy których pobyt w domu jest niemożliwy.) Zrozumiałe jest, że często opieka jaką potrzebują starsi ludzie może wykluczać możliwość choćby wyjścia do pracy, jednak po to właśnie stworzona została możliwość wynajmowania prywatnej opieki w domu.

Czy nie jest o wiele lepszym spędzenie ostatnich lat życia w domu, wśród bliskich od pobytu w bezosobowym Domu Starości? Weźmy jeszcze pod uwagę, że w Polsce takie domy nie wyglądają jak na amerykańskich komediach. Oczywiście można powiedzieć, że kilka filmów z ostatnich miesięcy nakręconych z ukrytych kamer to tylko niechlubne wyjątki niepotrzebnie uogólniające wszystkie Domy Starości. Uwierzcie mi jednak – to nie jest niesłuszne uogólnienie.

Nie chcielibyście sami znaleźć się w takich domach pomocy więc dlaczego tak chętnie chcecie umieszczać tam swoich bliskich? Czy w życiu nie trzeba postępować tak wobec innych jak samemu chciałoby być się traktowanemu?

Życie, czas to niewdzięczne „twory”. Kiedy już przeżyliśmy najwięcej, przysłużyliśmy się jakiemuś dobru, kiedy tak naprawdę wiemy już jak najwięcej nasze ciała przestają być tak użyteczne i sprawne tak, jak wtedy gdy ma się po naście czy -dzieścia lat i wie się tak naprawdę niewiele. Bywa i tak, że umysł już zbyt zmęczony również zaczyna odmawiać posłuszeństwa. Wiele starszych osób ma świadomość tego, że właśnie to na nich może wypaść to „zbntowanie się” świadomości, jedyne więc co im teraz pozostaje to nadzieja, że nie będą kolejnym pensjonariuszem Domu Starości o wątpliwych zaletach.

Byłoby więc dobrze, gdyby to właśnie rodzina potrafiła z szacunkiem odnieść się do starości i niedołężności, jaka jest niestety nieunikniona dla nas wszystkich.

Popularity: 9% [?]

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Blip
  • Flaker
  • Gwar
  • Wykop

30 odpowiedzi na “Domy (nie) spokojnej starości”

  • gosc pisze:

    Co za bzdurny, belkot. Przede wszystkim kogo stac na zapewnienie prywatnej opieki i gdzie jak wiekszosc rodzin gniezdzi sie w malych mieszkankach. Ja mam teraz 30 lat i juz wiem ze jak przyjdzie na mnie pora to sie spakuje i przeprowadze do domu opieki zeby nie byc ciezarem dla bliskich. A jak bede miala szczescie to bede sprawna do konca i zostanie to mi oszczedzone, ale na pewno nie bede wymagala od moich dzieci poswiecenia pracy i nie wiem czego jeszcze dla calodniowej opieki nade mna. Bo pisze tu o calodniowej opiece nie o drobnej pomocy.

    • Hm, czyli na domy starości stać wszystkich, ale na opiekę prywatną już nie?
      Przecież takie domy są płatne – prywatne od 1500 zł w górę.
      Natomiast tzw. DPS "publiczne" pobierają sobie pieniądze bezpośrednio z emerytury "klienta" i część tylko dopłacają. Z tym, że takich państwowych domach opieki rzadkością są nawet jednoosobowe pokoje – świetna perspektywa spędzić ostatnie lata swojego życia z obcą osobą a małym pokoiku.

  • Hm, czyli na domy starości stać wszystkich, ale na opiekę prywatną już nie?
    Przecież takie domy są płatne – prywatne od 1500 zł w górę.
    Natomiast tzw. DPS "publiczne" pobierają sobie pieniądze bezpośrednio z emerytury "klienta" i część tylko dopłacają. Z tym, że takich państwowych domach opieki rzadkością są nawet jednoosobowe pokoje – świetna perspektywa spędzić ostatnie lata swojego życia z obcą osobą a małym pokoiku.

  • jsmp pisze:

    baju baju, bełkot. Wiesz akurat studiuję prace socjalna, dodatkowo aktualnie ukończylem praktyki w domu pomocy społecznej więc wiem jak jest.

    1. dom opieki zapewnia pomoc takiej osobie.
    2. Rzadkością są jednoosobowe i chwała za to. Pokoje jednoosobowe to zło. chciała byś mieszkać w samotni? Nie dość, że stara to schorowana i postawiona jednoosobowo w czterech ścianach. Ja byłem w domu w ktorym były trzyosobowe, co również nie jest genialnym rozwiązaniem ;) Ale długo by o tym się rozwodzić.

    3. Płacą za uzyskaną pomocy tyle ile mogą. Zapewnienie prywatnej opieki nie stosuje żadnych dopłat, biorą tyle ile leży w cenniku i basta. DPS bierze tyle, żeby zostało Ci na twoje własne drobne wydatki. Reszte współfinansuje państwo.

    4. Przyznam rację, lepsza jest opieka rodzinna. To oczywiste. Wszystko co rodzinne jest lepsze, od zakładowego. Jednak wiele osób nie ma na to możliwości finansowych chociażby lub kwalifikacyjnych. Szczególnie gdy trzeba otoczyć chorego opieką paliatywną w stanie terminalnym.

    5. Zastanawiam się czy pisząc sięgałaś do jakiejś literatury tematycznej, czy tak po prostu bajdurzysz "co mi się wydaje" choć nie ma to zbytnio wielkiego poparcie w praktyce pedagogicznej i społecznej.
    Po drugie tekst jest uogólniony, mówi tak jak by każdy dom powodował katusze u każdego schorowanego i starego człowieka. Uwierz tak nie jest.

    • Niestety z pierwszej ręki mam informację na temat tego jak wygląda ta "wspaniała" pomoc dla starych schorowanych osób w domach starości – informacje ten mam od osoby która od kilkunastu lat pracuje w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej, obecnie "obsługuje" właśnie takie domy opieki nad starszymi osobami.

      Poza relacjami z "boju" rzeczywistymi znam również przepisy, które w sposób dość niekompetentny przytaczasz – "klient" takiego domu pokrywa koszty pobytu w wysokości 70% swojego dochodu (renta, emerytura) niezależnie od tego, jaka jest jego wysokość. Resztę dopłaca rodzina plus gmina.
      Nie płacą więc tyle, ile mogą, ale określoną stawkę niezależnie od tego, czy im to odpowiada czy nie.

      Przecież oczywiste jest, że nie każę osób, które wymagają bardzo specjalistycznej opieki, która jest niemożliwa do zapewnienia w domowych warunkach na siłę w tym domu trzymać. Podaję sytuację, w której sama rodzina zastanawia się z powodu mniejszej czy większej "uciążliwości" dziadka lub babci nad oddaniem do Domu Starców.

      Pewnie dlatego moje zdanie na ten temat jest tak różne od mojego, ponieważ Ty swoje informacje masz teoretyczne, wyniesione ze studiów, są one tak naprawdę tylko pobożnymi życzeniami w zetknięciu się z rzeczywistą codziennością. A jedna praktyka to chyba jednak zbyt mało przy informacjach, która ja mam od osoby z nieco większym od Twojego, doświadczeniem.

      Niestety obawiam się, że ze świecą można szukać osoby, która jest w Domu Starców i nie odczuwa emocjonalnych katuszy. Ulgę czują chyba tylko ci, którzy zostali tam umieszczeni ze względu na zaniedbania ich własnej rodziny, brak jakiejkolwiek opieki i żerowanie na ich emeryturach czy rentach, bo takie przypadki przecież nie należą do rzadkości.

      • jsmp pisze:

        "znam również przepisy, które w sposób dość niekompetentny przytaczasz – "klient" takiego domu pokrywa koszty pobytu w wysokości 70% swojego dochodu (renta, emerytura) niezależnie od tego, jaka jest jego wysokość. [..] Nie płacą więc tyle, ile mogą, ale określoną stawkę niezależnie od tego, czy im to odpowiada czy nie."
        Ależ właśnie zależnie. znaczenia wstawiania % w regulacjach prawnych oznacza zależność. Procent dochodu oznacza, że płacą tyle ile mogą (70%) tego czego mają. Nikt nie zarząda od nich więcej o złotówkę. Resztę pokrywa państwo lub najbliższa rodzina. Więc jeśli dany emeryt ma mało to płaci mało, ma dużo to płaci pełną stawkę (o ile nie przekracza to 70% jego dochodu) itd. Opieka to usługa wiec musi mieć cenę, którą osoba pokrywa w sposób ktory bez względu na wszystko zapewnia jej 30% swojego dochodu.

        Odnośnie moich informacji to mam je zarówno teoretyczne jak i praktyczne. Czyżbyś uznawała cykl praktyk za zbyt mało dający? Odnośnie pobożnych życzeń – ja byłem w domu w którym osoby starsze (w miarę sprawne) jak i osobye z rożnymi rodzajami niepełnosprawności żyły w sposób dla nich dobry. Dodam że był to dom częściowo dla repatryjantów. I Ci ludzie są radośnie nastawieni do tego, że ktoś oferuje im swój czas, spotyka się z nimi, organizuje im coś…
        Owszem powszechna opinia o DPS'ach jest taka: umieralnia. Jednak tak nie jest, przynajmniej nie w każdym domu pomocy społecznej. I takie nakładanie stereotypu jest wadliwe.

        Problemem DPS'ów nie jest to jakie są, ale czego w nich brakuje. Brakuje chociażby rozrywki. Na zajęciach przygotowywaliśmy model DPS'u marzeń – pełny atrakcji i życiowych zajęć ale to tych zajęć brakuje w DPS'ach. Może zatem warto apelować do ludzi dobrych duchem by raz na jakiś czas poszli do dowolnego DPSu i wraz z pracownikiem socjalnym (często pełnicym również funkcje kulturalną) rozganizować coś dla tych ludzi…

        • Tyle tylko, że ta usługa pozostawia wiele do życzenia, dlatego lepiej zainwestować to 70% w zupełnie inny rodzaj opieki.

          Tak, niestety uważam że taki cykl praktyk jest niewystarczający do wyrobienia sobie rzetelnej opinii. Moje informacje to obserwacja i doświadczenie wieloletniego pracownika.

          Nie dziwie się, że ludzie w tych domach są przyjaźnie nastawienie – nic innego już im teraz nie zostało. Tylko pewnie część jest rozgoryczona do tego stopnia, by nie chcieć zainteresowania od obcych ludzi.

        • Larofan pisze:

          "Ależ właśnie zależnie. znaczenia wstawiania % w regulacjach prawnych oznacza zależność. Procent dochodu oznacza, że płacą tyle ile mogą (70%) tego czego mają. Nikt nie zarząda od nich więcej o złotówkę."
          panstwo LUB NAJBLIZSZA RODZINA -> czyli w rezultacie jednak placa calosc… lepiej faktycznie emeryture/rente + wklad rodziny przeznaczyc na inna opieke

    • Przy okazji – optymistą a nie optymistom.

      I do tego pytanie moje jedno odnośnie cytatu z Twojej strony:
      "Starsi mieszkańcy tłumnie i chóralnie próbowali zabrać głos, by podziękować, porównać nas do swoich wnuczków czy wnuczek." – i nie widzisz w tym przejawu ich tęsknoty za rodziną i katuszy emocjonalnych, jakie przeżywają gdy jedyne co im zostanie to porównać obcych ludzi do swoich własnych wnucząt.
      Chyba jednak lepiej unikać umieszczania w takich miejscach swojej rodziny i samemu dla siebie również tego nie pragnąć.

      • jsmp pisze:

        Tęskni każdy i wspomina. porównanie do wnuka nie nazwałbym emocjonalną katuszą ani jej przejawem. To bardziej jedyna forma w jakiej potrafili nas docenić, porównać do jednych z najbardziej znanych im osób ktore przeżyły różne życiowe losy w Kazachstanie.

  • Piotr Sajnog pisze:

    Im jestem starszy tym coraz częściej myślę o tym jak to będzie kiedy zabraknie rodziców i coraz bardziej realnie myślę, że ostatnie lata życia spędzę tak jak napisałaś w artykule.

    Dla niewtajemniczonych wyjaśnię, że od urodzenia jestem osobą niepełnosprawną ruchowo z pierwszą grupą inwalidzką.

  • Larofan pisze:

    Mmm… to jest temat drażliwy w Polsce letko :\\
    Ja myślę, że jest sporo osób starszych, które w myśl "nie chcę być kulą u nogi" z radością pójdą do takiej placówki
    Są też tacy, których rodziny mają ich, że tak powiem, w nosie. Wtedy tacy samotni biedni staruszkowie myślę lepiej będą się czuli tam, gdzie są ich równolaci, a opieka jest zapewniona.
    Nie każdego stać na prywatną opiekę. Nie wierzę, że prywatna pielęgniarka kosztuje tyle samo lub niewiele więcej od miejsca w takich placówkach…
    Jest też masa ludzi, która pójście do Domu Spokojnej Starości uznaje za koszmar – takich nie należy do tego zmuszać, jeżeli sytuacja tego nie wymaga.
    Wiadomo – zawsze najlepiej wśród rodziny, ale tak się nie zawsze da… i co wtedy?

  • Hania pisze:

    Takie instytucje są przydatne, gdy rodzina na prawdę nie jest zdolna opiekować się starszą osobą ze swojej najbliższej rodziny. Jednakże należy dokładnie sprawdzać takie placówki zanim umieści się w nich bliskich, by potem nie okazało się, że są bici, zmuszani do jedzenia, nie myci, wyzywani….Nie tak powinna wyglądać starość. W dzisiejszych czasach, gdy liczy się kariera i kasa, ludzie zapomnieli o szacunku i o tym, że dzieci powinny opiekować się rodzicami. Obecnie dużo młodych ludzi traktuje starych rodziców jako zbędny balast – szczególnie przed świętami dużo starszych osób zostawia się w szpitalach….

  • jsmp pisze:

    Są jednostki dobre i złe. Powiem ogólnie – jedni w tym samym systemie funkcjonują w sposób dobry. Inni w sposób zły. I tak wg jednych i tych samych regulacji prawnych i finansowania jeden DPS (w ktorym ja byłem stwarza wizerunek wzorowego) a drugi z nieefektywną kadrą stwarza warunki zaniedbanego, rutyniarskiego centrum dla ludzi. By umożliwić i m oczekiwanie na ostateczne pod jakimś dachem.

    Jak więc widać system jest sprawny, to wykorzystanie środków i możliwości stanowi o wydolności systemu. Jednak bez uogólnień.

  • Integralny pisze:

    Jeśli chodzi o mnie to nie wyobrażam sobie siebie za 15 lat a co dopiero na starość. Jednak chyba wolałbym mieszkać w domu własnym niż starców.

  • an.naja pisze:

    mnie ten wpis zainteresował ze względu na to, że w Dzień Babci i Dzień Dziadka uzupełnił to co się pisze i czyta okolicznościowo o aspekt dosyć taki niemainstreamowy
    z tego co widzę w prasie i na portalach w to święto mówi się przede wszystkim o babciach i dziadkach w pełni sił – takich, którzy raczej mogą pomóc młodym niż sami potrzebują pomocy
    raczej przy takich okazjach nie mówi się o starości jako o stopniowym niedołężnieniu, nie mówi się ani o trudnościach, ani o wartościach relacji z chorującymi, dziadkami, którymi trzeba się opiekować:( i to nie jest fair
    w tym wpisie właśnie o tym mowa, dlatego go zlinkowałam u siebie w swoich puzzlach na Dzień Babci i Dziadka
    biorąc pod uwagę to jak zmienia się w Polsce rodzina jako taka i jak zmienia się w Europie struktura demograficzna, nad problemem "kto zapewni opiekę" będziemy się zastanawiać coraz częściej ten tekst może przestać być "na wyrost"

    ja nie będę mówić o emocjach, ani apelować do moralności, mnie się wydaje, że przede wszystkim warto zauważyć kontekst:
    w dobie rozpadu rodziny wielopokoleniowej, migracji i emigracji oraz zmiany pożądanego modelu związku na partnerski, oczywista decyzja samodzielnej opieki domowej nad chorym członkiem rodziny nie jest już ani łatwa, ani oczywista – z tym partnerstwem zwłaszcza ważne, bo praca opiekuńcza nad chorymi i starszymi członkami rodziny kiedyś z automatu spadała na kobiety (czy pracowały poza domem, czy nie, czy to było sprawiedliwe, czy nie)
    obecnie mamy etap "kobiety już nie chcą brać na siebie wszystkiego bez szemrania, a mężczyźni wcale nie chcą się aktywizować w strefie domowej", więc z deklaracjami i nastawieniem może być super, ale z realnym podejmowaniem się takiego obowiązku może być krucho

    jedno mi się na pewno nie podoba, może nie w samym tekście, ale w rzeczywistości do której się odnosi, nie wiem – "dom starców" znaczy "dom przegranych"
    do dupy z czymś takim, czasem nie da się inaczej i dobre chęci jedno a realne możliwości drugie – w domach opieki zawsze będą pensjonariusze, więc chyba nie ma co nimi straszyć – czy każdy, kto żyje w domu opieki musi być przeświadczony o tym, że mu się życie skończyło a my mamy stać z boki i kiwać głowami, że oj, tak, tak?

    takie placówki nie powinny służyć jako straszaki, jeśli dzieje się w nich źle, to chyba powinniśmy krytykować nasze niewydolne państwo i żądać rozwiązań

  • scarabee pisze:

    Wszystko to bardzo pięknie i dramatycznie napisane, ale sprawia wrażenie, jakbyś nigdy nie miała do czynienia z osobą wymagającą opieki przez 24 godziny na dobę. Mało kto, choćby nie wiadomo jak był szlachetny, może sobie pozwolić na rezygnację z pracy i zajęcie się zniedołężniałym rodzicem. Owszem, można sobie zorganizować pomoc pielęgniarki, ale za to też się płaci – poza tym wystarczy, że pielęgniarka nie przyjdzie (co się zdarza) i już jest problem. Pal sześć, jeśli ten ktoś, kim trzeba się opiekować, nie ma kłopotów z pamięcią, dobrze sypia, jako tako porusza się sam, nie przyjmuje mnóstwa leków – u niektórych starość rzeczywiście jest pogodna. Ale nie u wszystkich. I zapewniam, że wtedy dom opieki (których notabene w Polsce brakuje) jest niestety najlepszym rozwiązaniem. To nie znaczy, że usuwa się niepotrzebnego, nieestetycznego starucha z pola widzenia, żeby nam nie przeszkadzał w wygodnym życiu. To jest piekielnie trudna decyzja, o której – śmiem twierdzić – powinni wypowiadać się ci, co mają ją za sobą, a nie ci, którzy mają ochotę pomoralizować. Niesłusznym uogólnieniem jest również wrzucanie wszystkich domów spokojnej starości i szpitali geriatrycznych do jednego worka – nie każde takie miejsce jest przerażającą norą z okrutnym personelem.
    Oczywiście – są rodziny, które wolą oddać babcię na wszelki wypadek, dla świętego spokoju. Ale nie można stawiać ich w jednym rzędzie z tymi, które oddać muszą i dla których to bardzo trudny krok.

    • Niestety (stety) miałam takie doświadczenie z dwiema starszymi, schorowanymi osobami. Obie te osoby ostatnie miesiące i dni swojego życia spędziły w domu, bo moja rodzina nie uznawała oddawania ich gdziekolwiek, nawet jeśli było ciężko wytrzymać psychicznie taką zmianę w bliskiej nam osobie.

      Za pomoc pielęgniarki się płaci, zgadza się, tak jak za Dom Pomocy, za co więc lepiej zapłacić? (wyłączam stąd osoby tak chore, że pomoc lekarka i specjalistyczna jest niezbędna, ale tego chyba tłumaczyć nie trzeba).

      Znam z bezpośrednich relacji osoby, która przydziela takie Domy Pomocy tą sytuację i jeszcze nigdy nie była to jakaś bardzo ciężka decyzja dla rodziny, raczej pretensje do państwa, że nie da się szybciej załatwić ich "problemu".
      O czym to świadczy? O tym, że rodziny, które z ciężkim sercem muszą oddać tą osobę są w mniejszości, nie mówię, że ich nie ma, ale one są w zwyczajnej mniejszości.

      • scarabee pisze:

        Swego czasu był świetny reportaż w Polityce, opisujący nieistniejący dla państwa problem – cudzysłów przy tym słowie uważam za nieuzasadniony – 50-latków, którzy muszą pracować, utrzymywać dom i opiekować się ciężko chorymi rodzicami. Często sami już nie kipią zdrowiem i energią, a żyją w piekielnym stresie.
        Niesłychanie łatwo krytykować innych i zarzucać im brak miłosierdzia. Do momentu, gdy sami znajdziemy się w ich sytuacji.

  • Dokładnie – powinniśmy dążyć do tego, aby takie domy opieki, domy spokojnej starości wyglądały zupełnie inaczej.
    Jednak weźmy pod uwagę fakt, że w krajach takich jak Szwecja czy Norwegia, a więc najbardziej rozwiniętych jednak jeśli chodzi o zapewnienie opieki obywatelom, odeszło się od domów opieki dla starszych ludzi. Obecnie takie osoby otrzymują pomoc w swoich domach, jest więc to jakiś sygnał, że nawet w najbardziej rozwiniętych i socjalnym jakby nie patrzeć kraju domy pomocy się nie sprawdziły.

  • Micjał pisze:

    Moim zdaniem trzeba rozróżnić 2 rzeczy. Można (i tak niestety się dzieje) oddać osobę starszą do domu starości – ponieważ nie chce nam się/nie mamy czasu na opiekę. Nie oszukujmy się – starsza schorowana osoba w domu to obciążenie, dla niektórych stanowiące kule u nogi. Inną sprawą jest oddanie kogoś do specjalnego ośrodka, czy placówki, jeśli nie jesteśmy w stanie sami w odpowiednio dobry sposób się nią zająć. Znane są też przypadki oddawania do szpitala starszej osoby "ze względu na pogarszający się stan zdrowia", a w czasie hospitalizacji zwiedzanie egipskich piramid. Dodając wątek osobisty (tak łatwiej jest mi się do tematu odnieść) nie wyobrażam sobie, oddania któregoś z moich rodziców do jakiegokolwiek ośrodka.

  • Kinga pisze:

    Prawda ze w domu najlepiej. Jednak gdy sytuacja wymaga juz od rodziny umieszczenia chorego w domu opieki szybko o nim zapomina. Ciagle słysze krytyki o domach opieki…a czy ktos kiedys zainteresowal sie rodzinami tych chorych? Szybko umieszczaja schorowanych do domu opieki i rownie szybko o nich zapominaja? Wiecie ile osob przyslalao babci kartke na dzien babci? 1 na 30 a ile dziadkom "0"
    W swieta nikt ich nie odwiedza, o urodzinach imieninach juz nie pamietaja. I gdzie te cudowne kochajace rodziny? Niektorzy odnalezli je dopiero w domu opieki

  • Maria pisze:

    Od 6lat zajmuje sie swoimi Rodzicami.Wymagają calkowitej 24 godz opieki.jestem zmeczona obolala,zestresowana,znerwicowana.Dawno mnie to przeroslo.Opiekunka jesli cos zrobi,to za to chce dodatkowa zaplate,obraza sie ,lub poprostu mowi ze nie daje rady,a ja musze,w swieta ,soboty ,niedziele,zawsze bez urlopu i wypoczynku.Dodam,ze w moimmieszkaniu,razem z Mezem zostala Tesciowa.Gdy z moimi jest opiekunka,ja pomagam Mezowi,zalatwiam zakupy, leki itd.Mam coraz czesciej chwile zwatpienia!!Moje zycie, to bezludna wyspa.Moje zycie…stracilam.Powinnam sie leczyc ,ale nie mam na to czasu,ani pieniedzy.Poswiecilam wszystko swoim Rodzicom.Oni wykorzystuja to calkowicie i uwazaja,ze tak musi byc.Moze ktos z Panstwa pomoze rozwiazac moj problem?

  • Odpowiedz:

    Nazwa (wymagana):
    Email (nie publikowany) (wymagany):
    Strona WWW:
    Komentarz (wymagany):
    XHTML: Możesz wykorzystać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>