Każdy, kto w ostatnich czasach miał okazję sięgnąć po jeden z tygodników, może zauważyć powtarzający się temat sytuacji polskiego Kościoła i stanu naszej religijności. Czy można powiedzieć, że jest to po prostu szukanie tematu do zapełnienia luki w numerze czy rzeczywiście coś jest na rzeczy?
Sprawa nie wydaje się mieć tak jednoznacznej odpowiedzi. Rzeczywistość bowiem dostarcza nam dość sprzeczne sygnały. Prawdą jest, że coraz więcej Polaków publicznie i otwarcie mówi o sobie jako o niepraktykujących katolikach, jednak wzrasta również liczba młodych ludzi, którzy celebrując swoją wiarę, poświęcają życiu Kościoła coraz więcej uwagi i zaangażowania. Odchodzący od Kościoła nie widzą powodu, by składać swoje życie w czyjekolwiek ręce, sami są bowiem kowalami własnego losu. Osoby coraz bardziej poświęcające się swej wierze, traktują natomiast Kościół jako wsparcie, jakiego nie otrzymają z żadnej innej strony.
Możliwe, że przyszły w polskim Kościele czasy na przestawienie się z ilości na jakość, jednak czy to pomoże utrzymać się tej instytucji na współczesnym poziomie w państwie. Społeczeństwo wykazuje się coraz mniejszym zaufaniem do kleru i jego intencji, tajemnicami poliszynela stają się wiadomości o prywatnym, drugim życiu księży. To z pewnością nie wpływa korzystnie na kondycję Kościoła katolickiego w Polsce.
Wszelkie dywagacje na temat kierunku działania, jaki powinien przyjąć Kościół, mogą nie mieć większego znaczenia przy hierarchii Kościoła katolickiego. Niezależnie bowiem od kryzysów, jakie będzie religia katolicka przechodziła w kolejnych krajach, zarówno w Polsce, zasady działania i stanowisko Kościoła przy kwestiach najbardziej zapalnych w społeczeństwie nie zostaną zmienione, ani nawet zreformowane na potrzeby zatrzymania przy sobie wiernych.
Rozwój społeczeństwa, wyzwolenie ludzi spod bezwzględnego podlegania zwierzchnictwu i podporządkowaniu się jego wytycznym sprawił, że Kościół musiałby radykalnie zmienić swoje stanowisko w sprawie, chociażby związków pozamałżeńskich, antykoncepcji czy eutanazji. W innym przypadku może narazić się na utratę całej rzeszy najbardziej rozwijających się grup społecznych. Tych grup, dla których zakazywane przez Kościół praktyki stają się zwyczajnymi elementami życia współczesnego, nowoczesnego człowieka.
Społeczeństwo potrzebuje bowiem wsparcia w bieżącym życiu, w jego prawdziwym obliczu z realnymi problemami i potrzebami. Nie wystarcza nam już popieranie i wspieranie w samodoskonaleniu się i dążeniu do życia w idealnej harmonii z wytycznymi doktryny katolickiej. Istnieje ogromna potrzeba przewodnika prowadzącego przez realne życie w świecie, które nie oszczędza nikogo i przed każdym stawia tak samo wysokie wymagania. Każąca ręka Kościoła przestała już być pomocna dla wszystkich tych, którzy walczą z brutalną codziennością życia.
Jaka więc przyszłość czeka polski Kościół? Postawa każdego z nas z osobna o tym zadecyduje. Historia natomiast pokaże, jakie będą tych decyzji rezultaty.
Popularity: 9% [?]






No cóż Ewelino, z twojego artykułu wywnioskowałem, że do kościoła katolickiego przynależysz. Ja, co od razu podkreślam, jestem ateistą i ogólnie przeciwnikiem kościoła. Napiszę ci jednak dlaczego – moim zdaniem – ludzie (w tym ja) odchodzą od kościoła. Uważam, że podstawową przyczyną są zmiany kulturowe i nie mówię tylko o prezerwatywach, in vitro i związkach pozamałżeńskich. W społeczeństwie coraz większe znaczenie ma wolność jednostki, indywidualizm itd. Upadają tematy tabu, kiedyś nikt by nie pomyślał, aby w szkole uczyć o seksie. Ludzie nie boją się wygłaszać swoich opinii, nawet jeśli są one sprzeczne z przyjętymi normami, Ludzie, którzy przynależą aktualnie do KK, chodzą w niedziele do KK i utrzymują kler to często osoby, które nie znają nawet 10 przykazań i nie znają ich tylko dla tego, że nie są powtarzane w czasie mszy jak te wszystkie modlitwy. Ludzie, którzy naprawdę wierzą, że zombie sprzed 2000 lat da im zbawienie są znaczną mniejszością.
A drugą istotną przyczyną, jest coraz większa wiedza społeczeństwa. Poziom edukacji jest jaki jest, ale i tak jest lepiej niż kiedyś. Społeczeństwo już nie jest ciemne. Telewizja jest obfita w filmy dokumentalne itp., internet i inne media również. Ludzie, którzy w nawet najmniejszym stopniu nie sięgają po wiedzę są marginesem. Ludzie po prostu przestają wierzyć w mitologie chrześcijan ponieważ z logicznego punktu widzenia jest ona absurdem – i jeżeli mają odwagę cywilną, otwarcie porzucają kościół, kler i inne średniowieczne przeżytki. Nie widzę w tym zjawisku niczego negatywnego. Społeczeństwo umie już żyć bez wiary w dziecinne bajki o życiu po śmierci i czuwającym bogu. Jeżeli coś jest przeżytkiem, to się to wyrzuca. Widziałaś kiedyś człowieka z lampami naftowymi w domu?
Zależy co odbierasz jako przynależenie do Kościoła. Nie jestem ani praktykującą katoliczką ani wierzącą, ale nie praktykującą, aczkolwiek jestem ochrzczona i pierwszą komunię również miałam – formalnie wiec jak najbardziej przynależę.
A odnośnie coraz większej wiedzy i rozwoju społeczeństwa i jego świadomości to właśnie o tym pisałam w powyższym tekście, dokładnie w tym fragmencie:
"Rozwój społeczeństwa, wyzwolenie ludzi spod bezwzględnego podlegania zwierzchnictwu i podporządkowaniu się jego wytycznym sprawił, że Kościół musiałby radykalnie zmienić swoje stanowisko w sprawie, chociażby związków pozamałżeńskich, antykoncepcji czy eutanazji. W innym przypadku może narazić się na utratę całej rzeszy najbardziej rozwijających się grup społecznych. Tych grup, dla których zakazywane przez Kościół praktyki stają się zwyczajnymi elementami życia współczesnego, nowoczesnego człowieka."
Dla Kościoła nadchodzą ciężkie czasy i raczej nie zanosi się w nim na zmiany, który mogłyby zatrzymać
Wolność jednostki to tylko frazes – bardzo jednak modny w czasach dupokracji – za czasów PRL-u były też fajne hasła – dzisiaj śmiejemy się sami z siebie. Faktycznie wszelkie idee pozostają w świecie idei. A władza lubi wykorzystywać ideowców i idealistów. Wolności nie ma – przypomnij sobie Matrixa – We are not here, because we're free. We're here, because we are not free. Nie wydaje mi się, żeby Kościół zabraniał Ci "wygłaszać swoich opinii, nawet jeśli są one sprzeczne z przyjętymi normami". Kościół ma swoje normy i od nich odstępować nie powinien. Natomiast nie broni Ci byś sam tworzył historie – takie Twoje prawo. Dobrze by było, gdybyś za jakiś czas wrócił do tego i zweryfikował.
Kiedyś lichwa była grzechem ciężkim – dziś banki mają się wspaniale – to nic, że odpowiadają za kryzys ekonomiczny – ludzie podatkami (daninami) zapłacą za ich utrzymanie. Czy to jest postęp wg Ciebie? Każda wypłata musi zostać wpłacona na konto. Państwo kontroluje ile zarabiasz i dba sumiennie o to, abyś nie zapomniał podatku odprowadzić. Dzięki kartom płatniczym wiadomo, co kupujesz, na co sobie możesz pozwolić, etc. To za średniowiecza nie było lepszej kontroli. Dziś nie ma nawet wolności, żeby się w lesie ukryć.
Mitologie chrześcijan, o których piszesz – mogą Ci się wydawać absurdalne – jednak logika Sokratesa własnie do absurdu prowadzi. Przyznanie logice wyższości nad wierzeniami – jest właśnie nielogiczne.
Świat współczesny ma Cię właśnie przekonać, że poza światem fizycznym, doczesnym nic nie istnieje. Masz więc w optymistycznej wersji około 80 lat na to, aby udowodnić, czy stać Cię na wszystkie wygody dostępne na ziemi.
Jest grupa, która niejako czuwa nad światem fizycznym. Poczytaj sobie o masonerii. Budowniczy świata fizycznego. Bardzo im zależy na tym, aby człowiek podpisał się pod aborcją, eutanazją, lichwą. W ten sposób przeciwstawia się on kościołowi, a głównym celem masonerii jest właśnie zniszczenie Kościoła (Wspólnoty). Wprowadza swoje zamierzenia powoli i skrupulatnie. Jeszcze boi się oznajmić: klonowanie dla wszystkich – stwórz wierną kopię siebie i wyślij do roboty. Nie boi się jednak powiedzieć eutanazja, aborcja – bo społeczeństwo dojrzało. Czy wg Ciebie klonowanie jest w porządku?
Poniatowski był Masonem. Dzięki niemu doszło do rozbiorów Polski. Jego kulturalne obiady czwartkowe – jak można wyczytać w tekstach o masonerii – były odzewem na Ostatnią Wieczerzę.
Polska jako kraj silnie katolicki jest narażony na atak. Stąd chociażby mamy tak bogatą historię.
Masoneria pozyskuje wybitne umysły – nie chodzi tylko o mnożenie liczb milionowych przez milionowe (NASA), ale i takie, które potrafią zrzeszać ludzi – ich dusze niejako. Myślenie "out of the box" to przyłącz się do nas, albo zgiń. Przykład –> haker, wykradający tajemnice rządowe jest proszony w końcu o to, aby pracował przy zabezpieczeniach systemu.
Tyle
Bardzo dużo tekstu, bardzo zawiłe teorie spiskowe, a tak naprawdę niewiele rzetelnej treści.
Tyle.
Chodzi tylko o przywołanie przykładów działania masonerii. Resztę zapewne Pani doczyta.
Ponieważ żyjemy w czasach ostatecznych, ostrzegam zabłąkanych ludzi przed potępieniem. Kto nie boi się prawdy może skorzystać.
Mt 7:21 "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie."
Pozdrawiam. Tadeusz – katolik
Warto poświęcić trochę czasu dla wieczności.
Przepraszam, jeśli boisz się Pana Jezusa, który jest Prawdą, Drogą i Życiem.
Chciałabym spytać – kim Pani jest, że stawia takie wymagania Kościołowi? To nie Kościół ma naginać swoje wartości do Pani pędu życia – pędu życia nie wziętego znikąd. To owe wartości katolickie mają Pani pomóc, by w życiu się nie zagubić, by nikt inny Pani nie dyktował co ma robić, by nikt inny Panią nie manipulował wmawiając, że taka właśnie jest rzeczywistość – brutalna codzienność życia – jak to Pani ładnie nazywa. Laicyzacja życia to realne zagrożenie Kościoła. To postępowanie wbrew prawom natury i kierowanie się prawami człowieka. Zniewolenie umysłu człowieka do świata tylko i wyłącznie fizycznego – przecież są już podejmowane próby zdygitalizowania ludzkiej duszy. Biblijna wieża Babel. Czytając Biblię wyobraża sobie Pani Adama, Ewę i drzewo? Czy może kieruje się Pani symboliką i zauważa analogię Biblii ze światem współczesnym?
Istnieją również inne wspólnoty, których głównym celem jest rząd dusz – tutaj na ziemi – jest to masoneria. Budowniczy świata fizycznego. Jest to grupa bardzo wpływowa i majętna. Sponsorują naukowców mając jednocześnie pieczę nad przebiegiem badań – przykład: globalne ocieplenie. Jakże modny nurt ostatnimi czasy.
Ładnie Pani pisze i chlubi się, że jest człowiekiem wyzwolonym i współczesnym, ale dla mnie jest to uleganie modzie. Globalizacja, Eutanazja, Małżeństwo dla par homoseksualnych… Tolerancja? Czy nacisk grup mniejszościowych, nie przejmujących się Kościołem nadto.
Powtarzam – jakiekolwiek ustępstwo Kościoła (Wspólnoty Katolickiej, nie tylko księży) to małe zwycięstwo Szatana. Czy wie Pani, co czuje kobieta po dokonaniu aborcji? Co czuje po dziesięciu latach? Po 20stu?
Tak sobie myślę, że chyba większe zwycięstwo "Szatana" można znaleźć na stronie, którą Pani prezentuje, ale to tylko taka mała dygresja
Bardzo łatwo nazwać postawę, która nam nie odpowiada jako uleganie modzie, bo właśnie takie zdanie jest modne. Proszę zauważyć, że komentujący "ponad" Panią uznał mnie za osobę wierzącą, katoliczkę – Pani natomiast doszła do zupełnie odmiennego zdania.
Powodem tej rozbieżności nie jest już konkretnie moja osoba czy moje zdanie w tym temacie – powyższy tekst jest napisany obiektywnie.
Polski kościół ma problemy i zauważy to każdy niezależnie od jego religijnych przekonań.
Nie za bardzo rozumiem nawiązanie w Pani komentarzu do aborcji?
Czy kogokolwiek zmuszam do aborcji wpisem o problemach kościoła katolickiego?
Jeśli idzie o grę w pokera – lubię gimnastykę umysłu – podobnie jak gra w szachy, tudzież mahjong. Nie twierdzę, że brak mi wad, ale czasem lubię spojrzeć ponad rzeczy stan.
Chciałabym się zgodzić z eutanazją – jako ułatwienie sobie życia/śmierci – ale właśnie w takim momencie najbardziej potrzebny Nam Bóg. I musimy się z tym spróbować. Łatwiej chyba odejść w strachu przed bólem, niż w strachu, że zgwałciło się własną duszę.
i nie pogadasz

proponuję nie używać argumentów w postaci Boga ponieważ dla drugiej strony dyskusji one nie istnieją co sprawia że dyskusja staje się absurdalna
równie dobrze mógłbym napisać teraz:
"i dlatego właśnie potrzebny jest nam w tym momencie fivitan ultra power i musimy go wypróbować"
gwałt na duszy też podobnie
jeśli masz ją udowodnij
chcesz mieć 2? sprzedam swoją
niewidzialne mało mnie kosztuje
ale dlaczego "I musimy się z tym spróbować"
pytanie "dlaczego?" jest tym którego brakuje
dlaczego musimy?
nic nie musimy!
za to niektórzy chętnie by chcieli żebyśmy musieli
chętnie by zmusili
właśnie … homilia nie dociera do człowieka współczesnego – mało uduchowionego, bądź szukającego duchowości gdzie indziej… w technice np.
Tak samo jak nie docierają słowa: Bóg i Dusza. Nie zamykam ust nikomu używając słów, których akurat on nie rozumie. Piszę ze swojego punktu siedzenia / rozumienia.
Niewierny Tomasz pyta o udowodnienie istnienia duszy. Chcesz sprzedać swoją? Zainteresuj się polityką i masonerią.
Z tym musimy nie bardzo Cię rozumiem, więc uznajmy to jako figurę retoryczną.
ah! duchowość w technice!
gorąco polecam Ghost in the Shell
[ale tylko dla inteligentnych - filozoficzna gratka]
duchowość to dla mnie zachwyt nad głębią, tajemnicą, bogactwem
nie koniecznie w instytucjach które skupiają swój marketing na zawłaszczeniu prawdy
[każda religia uważa że jest jedynym nośnikiem prawdy]
ja uważam że religie są Tworami mentalnymi takimi jak istoty biologiczne w naturze
- dla idei zachodzi podobna ewolucja, tyle że na przestrzeni umysłów – nie zaś na przestrzeni biochemii i pierwiastków jak ta tradycyjna…
i może właśnie wojny między ideami [monopolizowanie prawdy] są takim objawem jak walka w naturze – słabszy przegrywa, silniejszy zostaje… coś się rozwija…
czy ideologie, religie nie przypominają gatunków ?-)
powstają i giną, przekształcają się z czasem…
te najsłabiej dostosowane przegrają i znikną w toku ewolucji ideologii
pozostaną tylko skamieliny książek i nagrobków…
ile było religii? ile jeszcze będzie [akurat myślę że niewiele ale kto wie]?
duchowości w technice – nie
ale w prawdzie my jesteśmy robotami tyle że biologicznymi [tak się zdaje]
- co Ty na to Iwono?
Co Ty na to jeśli tak jest na prawdę?
rządzą nami pewne mechanizmy
smutne? piękne? czy prawdziwe?
Miałam z filozofii zaledwie tróję, więc nie będę rozstrząsać świata idei. Walka w naturze to proces bezbolesny i niezauważalny dla mieszczanina. Nie nazwałabym jednak naturą życia, które prowadzimy, zwłaszcza w większych aglomeracjach.
Odkąd pamiętam istniał spór młodych ze starymi (idei rozwoju z ideami życia w tradycji). Są narody, które walczą o swoją tożsamość, a właśnie religia daje owym narodom ciągłość. Jeśli uda się odebrać tożsamość Polakom, zapewne nie uda się złamać katolika… Nie bez kozery Wałęsa nosił znaczek Matki Bożej na klapie. Nie bez kozery wcielają Nas w Unię Europejską, w której nie będzie hymnu narodowego i flagi biało-czerwonej. Księża katoliccy też będą napiętnowani – tak jak za PRL-u, dalej –> symbol wiary katolickiej – krzyż.
W każdym razie wojna między ideami naturalną mi się nie wydaje, zwłaszcza jeśli dochodzi do konfliktu zbrojnego. Natomiast monopolizowanie "prawdy" odbywało się od zawsze. Jeszcze moje kuzynki uczyły się historii w duchu miłości do braci radzieckiej i towarzysza Stalina. Dla każdego pokolenia podręczniki są tworzone na nowo. Dzieci z Korei Północnej dziarsko recytują wiersze pełne miłości do Kim Ir Sena. Czy to jest prawdziwe? Prawdziwe dla Nas? Prawdziwe dla Nich? Niedługo Polskie dzieci będą uczyły się o dobrobytach unii i recytowały wierszyki o Van Rumpuy'u. Mechanizm ten sam. Tymczasem idzie o folwark zwierzęcy na skalę większą niż KOMUNA.
W opozycji do tej zmiennej prawdy (historycznej np.) jest prawda katolicka. Abstrahuję od kościoła jako instytucji, bo głównie bronię tutaj wartości religijnych, które krystalizują Polaków jako wspólnotę – niezależnie w jakie kręgi wejdziemy, zawsze będziemy przynależeć do kręgu katolików. Nie mówię o wszystkich Polakach, żeby ktoś mi nie zarzucał – tylko o Polakach-katolikach – tych, którzy pragną należeć do owej wspólnoty i tymi wartościami się kierować niezależnie od sytuacji.
Gdyby faktycznie Kościół kierował się tymi samymi sposobami walki co Masoneria, to nadal istniałby indeks ksiąg zakazanych i inkwizycja. Tymczasem istnieje zakaz państwowy czytania Hitlera 'Mój Bój". I pomimo, że masoni zaprzeczają, że mają jakiekolwiek związki z polityką, to dzięki Unii Europejskiej najpewniej będą się coraz bardziej ujawniali. Andrzej Olechowski np. Przynależenie do masonerii od razu wiąże się z ekskomuniką z kościoła katolickiego.
Piszesz o instytucjach, które skupiają swój marketing na zawłaszczeniu prawdy. Kościół prawdy sobie nie zawłaszcza w moim pojmowaniu, ma swoją. Co do innych instytucji to się z Tobą zgodzę.
Jeszcze na koniec przywołam postać Ojca Pio – świętego stygmatyka, który rozmawiał z masonem – ten zaś wyjawił mu, że celem masonerii jest zniszczenie kościoła.
Ludziom co ludzkie, a Bogu, co Boskie…
no dobrze
tylko pytanie odnośnie: "właśnie religia daje owym narodom ciągłość"
jaką wartość ma ciągłość?
odnośnie prawdy "historycznej"
sądzę że jest ona niezmienna
zmienne są tylko osądy ludzi
natomiast prawdy samej w sobie możemy nie znać tylko się do niej troszkę przybliżać
teorii spiskowych aż nie chce mi się komentować
ale jak czytam o wrogach, masonerii itp… wiesz to jest tak że zwierzchnicy (czy to państwa czy kościoły) jak chcą utrzymać liczebność ogłaszają że są atakowani – ludzie mają skłonność zbierać się wtedy w grupy i bronić (patrz ostatnie wydarzenia obrony krzyża we Włoszech – bynajmniej nie chodziło chyba o obronę chrześcijaństwa – zwykły instynkt stadny że ktoś atakuje to bronimy tego co należy do nas – tak sądzę)
wierząc w masonerię i tajne organizacje dajesz sobą zwyczajnie manipulować
natomiast "Wałęsa nosił znaczek Matki Bożej na klapie" nie bez kozery masz rację – bo jest sprytny i umie się sprzedać (czytaj podsumowując całość sylwetki – ostatni też to pokazał jak głosił gdzieś płatny wykład na złość PO
ale to na marginesie)
życie które prowadzimy… naturalne zapewne nie jest – nie biegamy nago z maczugami i mamy papier toaletowy oraz komputer
ale tak czy inaczej jesteśmy częścią natury i jej prawa mają na nas znaczny wpływ (nie tylko przyciąganie ziemskie)
pisząc że Kościół sobie zawłaszcza prawdę miałem na myśli nawet samo sformułowanie, że Kościół często o sobie mówi że głosi prawdę
prawda w jego znaczeniu jest "tak narawdę" pewną tezą, sformułowaniem, zdaniem
dochodzi tu do pewnego przeinaczenia (może jeszcze nie manipulacji bo myślę że nieświadomie)
ale jest to podobne jak to że Gazeta Wyborcza się skrótowo chce utożsamiać ze słowem "Gazeta", właściwie je zawłaszczyła i przypisuje sobie, tyle że nie narzuca się z tym wprost – to jest jedynie skuteczny marketing
pozdrawiam
Hmm… znalazłam taką oto lekturę. Może ta recenzja coś Ci wyjaśni. Jak widzisz wszystko zależy od wpływów:
Kulturkampf Grzegorza Kucharczyka opowiada o politycznej i kulturowej wojnie przeciwko Kościołowi katolickiemu, jaką od połowy XIX do początku XX wieku toczyły najpierw władze Królestwa Prus, a następnie II Rzeszy. Apogeum owych walk przypadło na rządy „żelaznego kanclerza”, Otto von Bismarcka. Celem batalii była likwidacja wpływów katolicyzmu w Niemczech, a tym samym – zmiana tożsamości narodu.
Chociaż walka z „rzymską religią” nie zakończyła się sukcesem, to jednak zadała Kościołowi niemieckiemu poważne straty i przygotowała grunt pod nadejście narodowego socjalizmu. Zdaniem Autora, bez kulturkampfu niemożliwe byłoby powstanie „Mein Kampf”Hitlera i socjalizmu.
A teorie spiskowe to tak ładnie się nazywa… żeby wszyscy wiedzieli o czym się mówi. Wierz mi przerzuciłam wiele książek anglojęzycznych na ten temat i nie piszę o masonerii, bo się YouTube naoglądałam. Skoro nie chcesz tego komentować, to czy znaczy to, że popierasz główny nurt w wiadomościach (TVN)?
Ponieważ żyjemy w czasach ostatecznych, ostrzegam zabłąkanych ludzi przed potępieniem. Kto nie boi się prawdy może skorzystać.
Mt 7:21 "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie."
Pozdrawiam. Tadeusz – katolik
Warto poświęcić trochę czasu dla wieczności.
http://tradycja-2007.blog.onet.pl/
"czy to pomoże utrzymać się tej instytucji na współczesnym poziomie w państwie"
pytanie co to ten współczesny poziom?
i czy celem KK jest utrzymanie poziomu współczesnego cokolwiek oznacza?
no właśnie pytanie co jest celem Kościoła?
to jest chyba dobre pytanie w tym kontekście
[a może nie...?]
może nawet kluczowe?
żeby mieć na uwadze cele instytucji omawiając ją?
cele postrzegane przez ludzi i przez instytucję
i jak sobie radzi z ich realizacją
wątpliwe żeby celem KK było dostosowanie się do współczesności
no i powiało Heglem z tekstów Pana Spirytusa
abstrahując od błędów w pisowni hehehe
za błędy przepraszam
i za to że nie czytałem Hegla też
"powiało" to jakby negatywny kontekst?
no ja mam nadzieję że jednak nie powiało ale się napisało racjonalnie
myślę że "powiało" nie jest też dobrym argumentem
jeśli coś pokręciłem albo głupio napisałem to proszę o kontr-(przykład/argument/…)