Wybory prezydenckie odbędą się 20 czerwca, ewentualna druga tura w wakacje: 4 lipca – ogłosił w środę rano marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Głosować będziemy w godzinach 6-20.
Start w wyborach prezydenckich zadeklarowali: Bronisław Komorowski z PO, Andrzej Olechowski, wspierany przez Stronnictwo Demokratyczne Pawła Piskorskiego oraz Marek Jurek z Prawicy Rzeczypospolitej.
Po tragedii pod Smoleńskiem z wyścigu do Pałacu Prezydenckiego wycofali się szef koła Polska Plus w Sejmie Ludwik Dorn i Tomasz Nałęcz, popierany przez Socjaldemokrację Polską.
W tym tygodniu kandydatów wskażą PiS (w sobotę) i SLD (w czwartek). Politycy PiS chcą, by wystartował Jarosław Kaczyński. Na liście potencjalnych kandydatów Sojuszu pojawiają się: Ryszard Kalisz i Marek Siwiec.
Już nieco ponad tydzień minął od tragicznego wypadku w Smoleńsku. Nie zdążyły się jeszcze odbyć wszystkie pogrzeby, co gorsze i dodające tragizmu tej sytuacji – nie wszystkie ciała ofiar wróciły do Polski.
Minęło już jednak na tyle dużo czasu, by móc zacząć zadawać otwarte pytania. Co bowiem teraz? Co zrobią partie polityczne, które straciły swoich czołowych polityków, w jaki sposób będą chcieli ich zastąpić. Co najważniejsze pojawia się pytanie, kto będzie kandydował w wyborach prezydenckich zamiast Jerzego Szmajdzińskiego oraz Lecha Kaczyńskiego. Chyba w tym miejscu trzeba by zmienić nieco to pytanie na : „Kto będzie w stanie ponieść ciężar tej kampanii prezydenckiej?”, bo chyba nikt nie zaprzeczy, że potrzeba nie tylko dobrego polityka merytorycznie, medialnie, ale i osobowościowo, by mógł przez tą kampanię przejść.
Sprawą dla mnie dość jasną jest już, że nadchodząca wielkimi krokami kampania prezydencka będzie bardzo się różnić od tych, które znaliśmy do tej pory. Wątpię, by którakolwiek ze stron politycznych odważyła się na ostrą, bezpardonową walkę. Każdy raczej będzie starał się przesigać w swojej delikatności, takcie, zachowaniu klasy w obliczu niedawnej tragedii. Jeśli pojawią się ataki to pewnie najpopularniejszym będzie zarzucanie przeciwnikowi politycznemu, że nie szanuje ofiar smoleńskiego wypadku, że nie ma w nim odpowiedniej, dla powagi sytuacji, przyzwoitości. Będziemy więc de facto mieli walkę, ale na uczucia.
Co się jednak stanie po kampanii? Kiedy minie już ten okres pogrzebów, kiedy ciała wszystkich ofiar również wrócą do kraju, gdy już wybierzemy prezydenta.
Gdy opadnie już kurz wydarzeń z 10 kwietnia czy opadną też maski? Na ile są w stanie zmienić twarze nasi politycy? Ciężko jest określić czy jest to zmiana tylko tymczasowa, wywołana też pewnie dla wielu stratą bliskich w sensie osobistym czy tak już pozostanie „na zawsze”?
Popularity: 13% [?]












Comments
Powered by Facebook Comments