Bo psa można „odstrzelić”. Jak silna jest potrzeba zabijania?

DSC01256Absurdy polskiego prawa nieraz zaskakują. Jednakże w sytuacji, gdy zezwalają na bezkarne strzelanie do psa przestają być absurdem, a stają się skandalicznym brakiem myślenia osób, spod ręki których wyszły takie przepisy.

2 stycznia 15 miesięczny Nero, pies państwa Sroka został zastrzelony na spacerze w lesie. Brzmi niewyobrażalnie, oburzająco? Od razu nasuwa się pytanie jak ktoś mógł coś takiego zrobić. Pojawia się naiwna odpowiedź, że na pewno odpowie za swoje czyny, że przecież nie można bezkarnie zabijać czyjegoś psa.

Otóż okazuje się, że można. Jest niemal 100 procentowa pewność, że osoba która zabiła ukochanego przez dzieci Państwa Sroka psa jest myśliwym. Jest to o ile istotne, że w brzemieniu przepisów myśliwy, który zauważy psa nie prowadzonego na smyczy w lesie może go „odstrzelić”.

Prawdą jest, że Nero nie był na smyczy. Jednak czy jest to już wystarczający powód, żeby zastrzelić psa. Czy już sam fakt, że pies nie jest na tej smyczy daje prawo, by nazwać go „szkodnikiem”?

Najpewniej teraz jego właściciele sami sobie wyrzucają i zastanawiają się co by było, gdyby spacery do lasu, dzięki którym pies miał się wybiegać były tylko spacerami, a nie możliwością prawdziwego wybierania się psa, czyli puszczenia go wolno bez smyczy. Takim jednak tokiem myślenia możemy od razu pojechać do pobliskiego parku i wystrzelać wszystkie wolno biegające psy, bo uznamy je za szkodniki. I nie ma znaczenia, że za psem w odległości 100 metrów idzie właściciel, ani nawet fakt że pies nie wygląda na wściekłego, chorego i demolującego szkodnika właśnie.

Prezes Okręgowej Rady Łowieckiej w Przemyślu co prawda przyznał, że strzelający do psa przekroczył swoje uprawnienia :

– Powinien sprawdzić, czy pies został zastrzelony, a jeśli tak, to jego zwłoki przewieźć do utylizacji. Nie wolno mu zostawić ich lesie

Kara jaka może myśliwego spotkać za takie „przekroczenie uprawnień” to wykluczenie z koła łowieckiego i utrata uprawnień do legalnego posiadania broni myśliwskiej.

Jednakże samego zastrzelenia psa nie potępił, bo przecież prawo zezwala na taki „odstrzał” psa w lesie…

Jak to możliwe, że w dobie tak daleko posuniętego rozwoju technologicznego jesteśmy pod względem ochrony praw zwierząt tak bardzo zacofani w Polsce. Dlaczego, nawet jeśli zostanie odnaleziona osoba która zastrzeliła psa odpowie tak naprawdę tylko za nie sprawdzenie czy pies żyje czy nie i nie przewiezienie go do ewentualnej utylizacji?

Myśliwi otrzymują uprawnienia, które dają im bezkarność. Dostają broń do ręki, a my możemy jedynie żywić nadzieje, że nic im, mówiąc kolokwialnie, „nie odbije” i nie zaczną właśnie strzelać do zadbanego, młodego psa, który jest na spacerze ze swoim właścicielem idącym 100 metrów za tym psem. Na dodatek z okna malucha.

Przerażające jak potrzeba zabijania, wyżycia się, poczucia władzy i wyższości nad inna żywą istotą bierze górę. Jak żądza krwi przesłania oczy, przesłania człowieczeństwo takie, jakim powinno być naprawdę.

Nie sztuką jest mieć władzę, przewagę i się nią afiszować, wywijać bronią na prawo i lewo. Sztuką, jak widzimy po powyżej opisanym wydarzeniu, jest nie użyć tej właśnie broni przeciwko bezbronnemu, domowemu zwierzęciu.

Czy chęć zabijania, potrzeba poczucia tej władzy jest aż tak silna, że przesłania racjonalne myślenie?

Popularity: 7% [?]

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Blip
  • Flaker
  • Gwar
  • Wykop

19 odpowiedzi na “Bo psa można „odstrzelić”. Jak silna jest potrzeba zabijania?”

  • Piotr Sajnog pisze:

    Nie mogę czytać takich tekstów. Za bardzo wrażliwy jestem i szybko się rozklejam ;)

  • A wyobraź sobie teraz, że inni bez wahania zachowują się w sposób, o którym Ty nawet nie możesz czytać. Przerażające znieczulenie na cierpienie, prawda?

  • błędnik pisze:

    1. pies jest niebezpiecznym zwierzęciem w lesie (jakoś przeoczyłaś tą historię jak to ratlerek rozwalił sarenkę, jeśli jest prawdziwa, a sądzę że to możliwe, w każdym razie na ogół psy to nie ratlerki i proponuję poczytać tamtego bloga lepiej jeśli tego nie rozumiesz. Blog jest pisany przez myśliwego który nie strzela bez ostrzeżenia więc chyba rozsądny człowiek.)

    2. i należy to oddzielić od:

    3. czyli tego że koleś bezmyślnie strzelał

    4. jeśli ma obowiązek upomnieć właściciela (jak to napisałaś, więc rozumiem że wynika to z jakiejś ustawy) to złamał prawo i powinien odpowiadać przed prawem że tego nie zrobił =>

    5. jeśli nie 4, znaczy, że w poprzednim poście jest coś z "nieprawdy", a mianowicie to, że "powinien upomnieć właściciela" nie jest zapisem prawnym jak należało się spodziewać z kontekstu (powinniśmy w dyskusji wyraźnie prezentować co jest naszym zdaniem a co obowiązującym prawem bo inaczej nie dojdziemy do porozumienia)

    z góry przepraszam za błędy:P

  • natomiast jeśli chodzi o wrażliwość
    od dziecka czytam lektury w których ktoś ginie albo otrzymuje ostrą, czasem śmiertelną lekcję od życia (Janko Muzykant, Antek, Medaliony) żeby się nad tym użalać

    szkoda mi kiedy zwierzęta cierpią – szczególnie ssaki domowe (psy, koty)
    potrafimy z nimi "nawiązać pewną więź", współczuć im

    ale w tej perspektywie kiedy setki milionów ludzi cierpi, umiera z głodu itp tak średnio mam ochotę współczuć zwierzętom

    naczytałem się i naoglądałem już o okropnościach tak, że niestety do tego przywykłem i dopóki nie widzę czegoś na własne oczy to mnie to nie porusza w sensie emocjonalnym

    ale tylko intelektualnym

  • błędnik pisze:

    nie wiem
    może wezmę pochodnię słowa
    i zrobię jakieś powstanie

    albo zwyczajnie nie zagłosuję i oddam w ten sposób głos przeciwko wszystkim
    jak prawdziwy romantyczny buntownik :P

  • Spirytus pisze:

    nieprawdaż
    służę światłem w tej sprawie :P
    prawdopodobnie nawet animalsi by poprali strzelanie do psów w lesie… inna sprawa że lepiej byłoby strzelać czymś usypiającym i odnieść zwierzaka do schroniska

    też byłem zaskoczony
    ale pies w lesie to niebezpieczeństwo dla zwierząt leśnych (patrz link)

    http://pieswlesie.blogspot.com/2009/08/to-by-malu...

    • adminek pisze:

      Po pierwsze – myśliwy nie ma prawa ot tak sobie psa zastrzelić. Pies musi wykazywać oznaki zdziczenia (zaniedbana szata, unikanie kontaktu).
      Po drugie – strzał do psa gdy w pobliżu jest właściciel oznacza ni mniej ni więcej strzelanie do nierozpoznanego celu. Taka osoba nie powinna otrzymać zezwolenia na zwykłą procę a co dopiero na broń palną.
      I wreszcie po trzecie – wyżej wymieniony blog sporo faktów delikatnie rzecz ujmując… naciąga. Oczywiście kłamstwo w dobrej wierze można jakoś usprawiedliwiać, niemniej blog powstaje za pieniądze podatników.
      http://czlowiekwlesie.blogspot.com/search/label/w...

  • Niestety nie masz racji ( a może stety).

    Myśliwy ma obowiązek sprawdzić czy pies jest sam czy z właścicielem. Właściciel psa był 100 metrów od owego Nero.
    Mało tego – maluch z którego oddano strzały minął właściciela psa trzymającego w ręku smycz przed zastrzeleniem tego niesamowicie groźnego dla innej zwierzyny psa.

    Po co więc jakiekolwiek odnoszenie do schroniska skoro pies był z właścicielem?

    Myśliwy wykorzystał swoje uprawnienia, wykorzystał przepis który w pewnych przypadkach zezwala na zastrzelenie psa bezpańsko pozostawionego w lesie. Wykorzystał to właśnie uprawnienie, żeby pochwalić się swoją siłą, bronią, przewagą.

    Przerażające wykorzystanie prawa. A jeszcze bardziej przeraża fakt, że nikt tego, tworząc taki przepis, nie przewidział.

  • Mat pisze:

    Nie chcę się wyrażać po chamsku jednak tylko takie słowa cisną mi się na usta. Wszystkich, których tymi słowami obrażę od razu przepraszam, ale po prostu nie mogę. Tego myśliwego powinno się powiesić za przyrodzenie, żeby nie powiedzieć wulgarnie Jaja.
    Co to w ogóle ma być? Strzelać do idącego z właścicielem psa? Może ten myśliwy powinien siebie w łeb strzelić – było by z większą korzyścią tak samo dla lasu jak i społeczeństwa. Nie rozumiem tego przepisu zupełnie i mało mnie obchodzi fakt, iż pies może być pasożytem lub szkodnikiem w lesie – to samo dzieje się u nas w kraju jeśli chodzi o władzę – same szkodniki i pasożyty, które żerują na ludziach myślących choć o drobinę.
    Bezmyślność prawa polskiego nie zna granic. Zaściankowy kraj i tyle. Znowu wstyd mi za to że jestem Polakiem…

  • błędnik pisze:

    "taki mamy kraj jaki potrafimy zrobić, oddaj cześć wodzowi [...]" zna ktoś ten kawałek ?-)
    mentalność i pracowitość władz w zakresie prawa
    odpowiada wg mnie społeczeństwu

    nie łudźmy się
    nasi politycy nie są z kosmosu – są z naszego społeczeństwa i odzwierciedlają je
    społeczeństwo jest słabo wykształcone (choć powoli się zmienia) i tam samo politycy
    z resztą ilu tam mamy kreatywnych fachowców?
    dopóki głosujemy na populistyczne hasła to się nie zmieni

  • A dlaczego Spirytus już nie jest Spirytus tylko błędnik? :>

    Nie przeoczyłam żadnej historii, bo nie moją rolą jest komentowanie czyjegoś bloga w swoim tekście komentującym bezmyślnie strzelającego myśliwego tylko dlatego że prawo dało mu uprawnienie do "odstrzeliwania" psów.

    Jeśli jednak po raz kolejny tak uporczywie przytaczasz tamtą stronę to odpowiadam – jest ona pisana bardzo tendencyjnie, ale mimo całej tendencyjności jakoś widzimy że w historiach z tamtego bloga myśliwi szukają wręcz właściciela dwóch psów swobodnie chodzących po lesie.

    Powiedz – aż tak bardzo musisz zawsze coś w opozycji mówić, że nie razi Cię w żaden sposób sytuacja w której na oczach właściciela zastrzelony jest pies? Bez ostrzeżenia, ale za to ze świadomością bezkarności.

    Uważasz że odpowie "przed prawem" rozumiem, że masz na myśli przed sądem za nie upomnienie właściciela lub za fakt że widział go, a mimo to strzelił do psa?
    Bardzo idealistyczne podejście.
    Będziemy mieli słowo jednej osoby przeciwko słowu drugiej osoby bez jakichkolwiek dowodów i komu i na jakiej podstawie miałby ten sędzia uwierzyć?
    Myśliwy pozostanie bezkarny, bo ma prawo nadane mu przez państwo i jak moc boska przez niego odbierana do odstrzeliwania psów.

  • Nie, dopóki nie zaczniemy reagować jako społeczeństwo na bezmyślne zachowanie to się nie zmieni.
    Polska ma ciężką historię, zanim będzie można na jej podstawie zbudować społeczeństwo obywatelskie jeszcze minie trochę czasu. Mam jednak nadzieje, że właśnie mojemu pokoleniu się to uda, chociażby w małym stopniu.
    Dopóki angażowanie się sprawy państwa i społeczeństwa jest odbierane przez większość 40latków jako działania państwa jako państwa – wroga niewiele można zmienić.
    Ale można reagować, odczulać społeczeństwo na krzywdę i poza narzekaniem na głupotę, absurdy przy kawie u cioci robić coś więcej. Cokolwiek.
    Tak, aby wtedy gdy właśnie to pokolenie obecnych 20-30 latków będzie miało najsilniejszy głos miało mieć co do powiedzenia.

    Sejm nie odzwierciedla tak naprawdę przekroju społeczeństwa – pokazuje tylko tych którym chciało się tam "pchać". Warto po prostu działać teraz w tym kierunku by chciało się działać, "pchać" ludziom którzy mają coś mądrego do powiedzenia.

    Z ciekawości – na co w takim razie chcesz głosować jeśli nie na populistyczne hasła, czyli która z partii ich nie ma? Przecież to czysty PR niezależnie od barw.

  • facet zastrzelił psa
    =
    pies ma w środku jakiś pocisk/śrut itd
    =>
    więc to nie będą tylko słowa przeciw słowom

    RAZI MNIE!
    to że prawo jest czasami głupie
    ale w tym wątku tak na prawdę wyrażasz kilka opinii na różne tematy – mieszasz
    a z mieszaniem się nie zgadzam tak samo jak z bezmyślnym strzelaniem

    1. nie masz racji że pies w lesie nie stwarza zagrożenia (napisałaś: "psa trzymającego w ręku smycz przed zastrzeleniem tego niesamowicie groźnego dla innej zwierzyny psa", czyli nabijasz się z tego że pies w lesie jest niebezpieczny… co akurat jest niesłuszne i krótki pomyślunek oraz fakty z tamtego bloga [mniejsza o to jak pisany przez prostego myśliwego - on tylko daje fakty-wierzmy mu lub nie - tak samo jak historii wymienionej w Twoim blogu!] )

    2. masz rację, że prawo jest niedoskonałe i zbytnio broni bezmyślnych myśliwych
    przecież nawet policja strzela z ostrzeżeniem, a facet strzelając do zwierzaka narażał zdrowie i życie właściciela, który był blisko

    i właśnie to 1 i 2 oddzielam, choć Ty łączysz je w jeden sprzeciw

    ale krytykując wpis chciałem skupić uwagę na czymś innym: oddzielaniu wątków, argumentów
    bo jeśli protestujesz w jednym zdaniu przeciwko 2 rzeczom siejesz propagandę:
    pod napiętnowaniem jakiegoś pajaca, który chciał pokazać władzę strzelając do zwierzaka przy jego właścicielu, przemycasz stwierdzenie że pies w lesie nie stwarza zagrożenia, co nie jest prawdą!

  • Konradzie – ani razu nie odniosłam się w ogólności do sytuacji psów latających swobodnie po lesie. I ani razu nie powiedział, że nie stanowią zagrożenia. Piszę konkretnie o tym przypadku i jego konkretnie komentuję. I w tym konkretnym przypadku właśnie nie był to pies zagrażający jakiejkolwiek zwierzynie.
    A jeśli myśliwy miał obawy, że może się tak stać za 10, 15 minut mógł zwrócić uwagę właścicielowi psa, a nie strzelać do niego, bo tak mu się spodobało.

    Nie można na podstawie jednego przepisu zabijać psa mimo nie dopełnienia obowiązków jakie musza być spełnione żeby móc takiego odstrzału dokonać.

    I jeszcze raz, ku pewności – nie piszę o prawo do odstrzału psów w ogóle, ale o konkretnym przypadku, jaki miał miejsce na początku stycznia.

    Owszem będą słowa przeciwko słowom. Bardzo Twoja argumentacja jest…. Ech. Oczywiście że jest pocisk/śrut, ale tu nikt nie ma wątpliwości czy pies żyje czy nie. Problem polega na tym, że myśliwy powie że właściciela nie widział, a właściciel że widział i jeszcze koło niego przejeżdzał. I tak oto będą to słowa przeciwko słowom.

    Ostatecznie podsumowując – nie "sieję" żadnej propagandy ponieważ piszę o konkretnym przypadku, a nie o samym prawie do odstrzeliwania. Piszę o jego konkretnym zastosowaniu z konkretnych psem w konkretnych okolicznościach.
    Jasne?

  • błędnik pisze:

    teraz jest jasne skoro wprost tak napisałaś
    ale wcześniej wcale nie było
    PS
    nawet kiedy się coś napisze wprost i powtórzy kilka razy
    to często nie jest jasne :]

    natomiast akt moja argumentacja co do potencjalnego przebiegu procesu może jest idealistyczna
    na szczęście jeszcze nie miałem styczności z sędzią/procesem/sądem
    bo podejrzewam, że jeśli będę miał, zostanę terrorystą albo aniołem
    a może jedno i drugie :]

  • Też miałam wspomnieć o tej stronie, ale umknęła mi pamięć o niej gdy pisałam tekst. Wiele historii prezentuje, które odzwierciedlają bezmyślność myśliwych i ich bezkarność.

  • Dragomir pisze:

    Ta nagonka na myśliwego to jakieś nieporozumienie chyba.

    1. pies w lesie nie powinien chodzić bez smyczy, ponieważ jest NIEBEZPIECZNY dla zwierzaczków właśnie, innych spacerujących LUDZI, a nie dla myśliwego.

    2. 100 metrów w lesie to nie jest 100 metrów w parku! Użycie takiego argumentu (rozumiem, że to miało przejaskrawić sytuację). Ze 100 metrów właściciel może nie zdążyć powstrzymać swojego pieska przed zagryzieniem małej sarny, zająca czy innego zwierzaka, lub przed pogryzieniem CZŁOWIEKA.

    3. Jeśli właściciel był tak BEZMYŚLNY że puścił psa wolno w lesie, to gratuluję głupoty. Śmierć tego zwierzaka leży na jego sumieniu. Nie wiedział, że nie można puszczać psa wolno w lesie? Nikomu nie zdażyło się że pies zwącha trop zwierzyny i 100 metrów za kilka minut zmieni się w 1000 metrów???

    4. Pies nie musi okazywać zdziczenia, żeby myśliwy go zastrzelił. Wystarczy, że znajduje się ok. 250 metrów od najbliższych ZABUDOWAŃ.

    5. I wreszcie: A co gdyby właściciel chodził po lesie z wyżełkiem? z rotwailerkiem? z dogiem? amstafem? Bardzo było by wam MIŁO spacerując ze swoim dzieckiem, siostrzeńcem, itp. spotkać takiego zwierzaka w lesie 100 metrów od właściciela? Prawda, że zmienia się perspektywa? Ale spokojnie, nic by wam się nie stało – WŁAŚCICIEL MIAŁ SMYCZ W RĘKU.

    Nie bądźmy hipokrytami. Szkoda psa, ale zginął przez głupotę właściciela. Las to miejsce dla DZIKIEJ zwierzyny, a nie dla piesków bez uwięzi.

  • Odpowiedz:

    Nazwa (wymagana):
    Email (nie publikowany) (wymagany):
    Strona WWW:
    Komentarz (wymagany):
    XHTML: Możesz wykorzystać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>