Majowie, a konkretnie jeden najstarszy z ich plemienia przywódca, ogłosił że przepowiednia Majów była tak naprawdę przenośnią, pomyłką i oni tak właściwie wcale w nią nie wierzą, bo nic w tym 2012 roku nie wydarzy.
Nie przeszkadza to oczywiście promocji filmu „2012″ przedstawiającego urzeczywistnioną przepowiednię Majów. Premiera w Polsce 11 listopada, a prapremiera w nocy z 10/11 listopada o 24:01.
Miałam okazję obejrzeć film właśnie na prapremierze nocnej. Jakie są moje wrażenia?
Z pewnością, wbrew temu czego spodziewa się wiele osób nie jest to typowo katastroficzny film. Efekty specjalne oczywiście są i robią wrażenie. Jednakże główny nurt filmu skupia się na przedstawieniu katastrofy, zagłady świata z punktu widzenia ludzkości, moralności i człowieczeństwa.
Przedstawiona zostaje nam, chyba najbardziej prawdopodobna wersja wydarzeń jaka miałaby miejsce, gdyby rzeczywiście miało dojść do takiej katastrofy. Zdarzają się co prawda fragmenty co najmniej śmieszne i nieprawdopodobne, pompatyczne przemowy nic tak naprawdę nie wnoszące, jednak główna historia, która wyłania się poza katastroficznymi obrazami końca świata, jest jak najbardziej realna.
Co zrobiłyby największe mocarstwa świata wiedząc o takiej zbliżającej się tragedii? Gdyby miały plan uratować choć część ludzkości według jakiego kryterium wybierali by tych, którzy mają ocaleć?
Oczywiście najbardziej chcielibyśmy, żeby decydowały tutaj względu o wiele mniej przyziemne niż pieniądze. Tak by się niestety nie stało i to też przedstawione zostało w filmie „2012″. Największe nawet mocarstwa w obliczu zagłady świata potrzebowałyby niewyobrażalnych kwot pieniędzy, by wprowadzić w życie plan przetrwania choć części ludzkości. Skąd wziąć te pieniądze jeśli nie wystarczają pieniądze największych potęg? Oczywiście od ludzi, najzamożniejszych, z największym kapitałem i finansowymi możliwościami.
I tutaj zaczyna się pojawiać w nas zastanowienie, gdy oglądamy ten film. Co jest właściwe, co jest ważniejsze? Życie przeciętnych ludzi czy możliwość sfinansowania sposobu, by przetrwał ludzki gatunek. Rzeczywistość jest brutalna i nie chroni niestety przeciętniaków.
Można się tym bulwersować i sprzeciwiać, jednak co jest złego w pokazywaniu na ekranie prawdy o tym, co mogłoby się stać, o tym jak wyglądałaby selekcja ludzkości?
Jak już pisałam wcześniej momentami fabuła filmu jest dość sensacyjna i śmieszna przez to, nieprawdopodobna i nie mam tu na myśli samej zagłady świata. Być może jest to spowodowane kiepską chwilami grą aktorów, można odnieść wrażenie że część z nich cały film gra z jednym wyrazem twarzy. Najbardziej widoczni są ci, grający drugoplanowe role. Ich gra aktorska wybija się ponad przeciętność i może dzięki temu tuszuje niedopracowanie roli przez aktorów pierwszoplanowych.
W pewnym stopniu w obrazie „2012″ wygrywa moralność, takie przynajmniej chyba było zamierzenie reżysera. Jednak tak naprawdę niezależnie od zwycięstwa „tego dobrego” w filmie efekt i tak pozostaje ten sam. I tak tylko najbogatsi mogli przetrwać i grupka szczęśliwców, której w dość nieprawdopodobnych okolicznościach się to udaje.
Pocieszeniem ma pewnie być to, że ze świata w którym żądzą pieniądze znajdujemy właśnie tego sprawiedliwego, ma być on naszą nadzieją na przyszłość i odbudowę ludzkości nie tylko jako gatunku, ale jako człowieczeństwa nie pozbawionego zasad i moralności.
Warto wybrać się i obejrzeć samu ten film, ale tylko wtedy gdy nie macie oczekiwań na wielki film katastroficzny i zniesiecie przeciętną grę aktorską aktorów grających główne role, zarówno kobiecą jak i męską.
Fanów filmów wciskających w fotel zapraszam do „Zapowiedzi”. Nie znajdziecie tam co prawda jakiejś głębszej historii, ale efekty i wizja katastroficznego końca świata Was zachwyci
Popularity: 16% [?]












Comments
Powered by Facebook Comments